czwartek, 29 września 2016

Slow gardening - jesienne działania w ogrodzie

slow life blog
Sadzę cebule w ogrodzie
Przechadzam się po jesiennym ogrodzie, upajam orzeźwieniem podczas porannych przejażdżek rowerowych z Maliną, popijam czarną herbatę z miodem i cytryną i dochodzę do wniosku, że to najwspanialsza pora roku.

blogi o slow life
Malwa

Już jakiś czas temu wymyśliłam, że przed domem zrobię łączkę krokusową – nie pojedyncze kwiaty schowane gdzieś w trawie pod drzewem, ale wyeksponowane, rozłożone nierównomiernie (dające wrażenie naturalności) i przyciągające uwagę przechodniów. Efekt będzie widoczny na wiosnę, ale do dzieła trzeba przystąpić już teraz.

wtorek, 27 września 2016

Gwiazdka z nieba

slow life blog

Uwielbiam oglądać pełne gwiazd niebo. Niestety, nie robię tego zbyt często – wieczór ma swój rytm i swoje rytuały w domowych pieleszach...

Jakiś czas temu postanowiłam to zmienić – sierpień jest przecież miesiącem spadających gwiazd, szkoda było tego nie wykorzystać … na spełnienie marzeń.

czwartek, 22 września 2016

Gotuję pod okiem Szefa czyli tarta jabłkowa w trzech aktach

blogi o slow life
Tarta jabłkowa z brzoskwinią
Większość moich znajomych wie, że raczej w domu nie gotuję bo mój mąż jest w tej kwestii profesjonalistą. W kuchni mam 3 specjalizacje: kawa, herbata i jajko na miękko (odkąd mój syn przywiózł z wycieczki szkolnej łowicką ręcznie malowaną klepsydrę do gotowania jajek) - nie wliczając jajka po wiedeńsku w szklaneczkach; lubię też siedzieć w kuchni i patrzeć jak ON gotuje i  zabawiać nas przy okazji rozmową, co uważam jednak za godne docenienia.

Zobaczyć specjalistę w kuchni to jest dopiero coś – zero paćkania, przekleństw pod nosem (zwłaszcza tych moich ulubionych z „r” w środku ), nerwowych skoków w kierunku przypalających się produktów, skwierczenia przypalania i buchających parą garnków, które nie wiadomo kiedy wymknęły się spod kontroli. Jak on to robi? Nie wiem – przyglądam się i nadal pojąć nie mogę: obiad przygotowany w 20 minut, wszystko gotowe w jednym momencie: mięsko, warzywa gotowane i sałatka/surówka; przy okazji pozmywane i posprzątane wkoło, nie mówiąc już o estetyce podania (żadnych wybrudzonych sosem rantów talerzy). 

poniedziałek, 19 września 2016

Minimalistyczny czekoladowy szal

blog o slow life
Tradycyjnie zaspany poranek
Kiedy przychodzi późne lato rozpoczynam sezon włóczkowy a ponieważ jestem wielbicielką chust, szali, kominów i wszelkiego rodzaju otulaczy-ocieplaczy to zmieniam tylko kolory… i do dzieła. Mój mąż widzi jak przebieram drutami i komentuje: „O, idzie zima” a ja czuję się jak klasyczna mama przeniesiona z Bulerbyn i jakoś mnie to wewnętrznie uspokaja.

Tym razem postawiłam na minimalizm czyli prosty wzór i jeden kolor (choć melanż kusi i na pewno zaraz ulegnę tej niegroźnej pokusie). Może by tak czekolada? Przywodzi na myśl takie miłe, rozgrzewające od środka skojarzenia…

blog o slow life
Inspiracja


W kominach i szalach własnej roboty lubię to, że mogę wybrać dobry gatunek włóczki (podczas gdy w sklepach króluje akryl), nie mówiąc już o szerokiej gamie kolorystycznej i satysfakcji, że teraz to ja decyduję.

Jaka włóczka będzie następna? 

A oto róża, która właśnie kwitnie - widziana oczami zaspanej mamy czyli lekko nieostra

wtorek, 13 września 2016

NORDIC WALKING - nowy sezon

nordic walking, jak zacząć
Przespany poranek czy energetyczny poranek?
We wcześniejszym poście o NORDIC WALKING pisałam, że wrzesień (a więc czas powakacyjny) to najlepszy moment na rozpoczęcie treningu na poważnie – co oznacza po prostu systematyczność. Ja zachęcam, piszę i namawiam do chodzenia z kijami, ale można wybrać każdą inną dyscyplinę, która jest dla nas bardziej odpowiednia: może joga, kickboxing czy taniec?

nordic walking blog
Nordic Walking bardzo zmotywował mnie do fotografii
Oto nadszedł ten moment: TERAZ WŁAŚNIE JEST IDEALNY CZAS NA ROZPOCZĘCIE SYSTEMATYCZNYCH TRENINGÓW!

czwartek, 8 września 2016

Co robimy z zaoszczędzonym przez siebie czasem?

slow life przyroda blog
Zwierzęta (i dzieci) zmuszają nas do innego rytmu i tempa życia
Wrześniowe dni mijają… no właśnie - jak? Normalnie – bo czy wszystko nie wróciło teraz do mało spontanicznego rytmu? 

Kiedy we wtorek Pani Wychowawczyni mojego syna omawiała na zebraniu KALENDARIUM, czułam się, jakbym przeżyła w mgnieniu oka cały rok w sali numer 16, przycupnięta na miniaturowym krzesełku: Dzień Nauczyciela, 11 listopada, mikołajki, wigilia klasowa, 6.stycznia, ferie, Wielkanoc, Boże Ciało i 23.czerwca. Od wydarzenia do wydarzenia – małe wirtualne skoki w czasoprzestrzeni. Czy przypadkiem nie wyszłam stamtąd starsza o rok?

Jak dobrze (wielu powie: niedobrze), że żyjemy w naszym klimacie umiarkowanym, mamy wyraźny podział na pory roku, poczucie cyklu i złowieszcze, ale chyba potrzebne tykanie zegara. Jak by to było, gdyby jedynie pora deszczowa przerywała monotonię upalnego lata a w pełni dojrzałe owoce pojawiały się regularnie przez cały rok?

Ale, ale… chciałam napisać właściwie o czym innym, wracam więc na główny tor i nie daję się porwać fascynacji pojęciem CZASU.

Wybrałam się ostatnio z koleżanką na przejażdżkę rowerową z dziećmi na krzesełkach. Jechałyśmy spokojną asfaltową ulicą i dyskutowałyśmy (jadąc koło siebie), na temat Harry Pottera (a jak wiadomo, jest to lektura poniekąd kontrowersyjna). Usłyszałyśmy za sobą dobrze znany dźwięk dzwonka i zaraz po tym wymijającego nas, pędzącego rowerzystę w białych obcisłych podkolanówkach (między innymi), który ostentacyjnie pokręcił głową z dezaprobatą… a może wręcz oburzeniem?  Nic dziwnego, musiał dokonać wytrącającego z równowagi (może głównie psychicznej) manewru wyprzedzania szerokim łukiem dwóch Matek Polek, a jak wiadomo: Matka Polka jest NIEPRZEWIDYWALNA i nigdy nie wiadomo jaki ruch (w przypływie emocji dyskusji) wykona na swojej damce – może nawet puści kierownicę, żeby zacząć gestykulować!?

Myślę, że pan rowerzysta musiał stracić jakieś całe…2 sekundy.  Jak je teraz nadrobi? Będzie musiał przyśpieszyć gdzie indziej – chyba, że znowu jakaś frustrująca zawalidroga stanie mu na drodze.


Od razu zaczęłam zastanawiać się, na co ja oszczędzam swój czas. Nowa technologia pozwala nam łączyć się z innymi w sekundę, płacić rachunki na odległość, robić zakupy nie wychodząc z domu. Maszyny piorą za nas, przewożą w zawrotnym tempie, liczą… Ale co właściwie robimy z zaoszczędzonym w ten sposób czasem?

slow life blog przyroda
Mgnienie oka

niedziela, 4 września 2016

Jabłka ze starego sadu

slow life blog przyroda

Codziennie rano jeździmy z Maliną na wycieczki rowerowe. W wakacje to było zadanie Pawła, ale teraz ja przejęłam pałeczkę. Dzień wstał słoneczny i ciepły; jedynie z powiewami chłodnego wiatru.

Wybrałyśmy się do starego, opuszczonego sadu. Dostrzegłam go kilka dni temu – zaczynał się niepozornie kilkoma jabłoniami przy małym przystanku autobusowym a ciągnął w głąb kusząc rozłożystymi gałęziami, alejkami i jasnozielonymi jabłkami.

Takich miejsc jest w naszej okolicy więcej – nich nie zbiera tam jabłek, które spadają w wysoką trawę. To zapewne stare odmiany owoców, które pełne są smaku i aromatu, choć niekiedy przybierają fantazyjne, nieidealne kształty.


Kiedy będę miała ręce wolne od dziecka to nazbieram koszyk i poproszę męża, żeby nauczył mnie robić tartę - on robi swoje pyszności „na oko” a ja muszę mieć wszystko napisane czarno na białym. Może dzięki temu wpuszczę szczyptę magii dzikich sadów do naszego domu?

slow life blog przyroda

slow life blog przyroda

slow life blog przyroda


czwartek, 1 września 2016

Przyroda we wrześniu

slow life przyroda blog

Nadchodzi jesień. Dzięki zmienności klimatu umiarkowanego możemy wyrwać się z przygniatającej i lepkiej monotonii upalnego lata, cieszyć miękkością szali, swetrów, ciepłem herbaty, parującą zupą, spokojem długiego wieczoru. Nadszedł czas obfitości i melanżu kolorów.

slow life przyroda blog

Wiewiórki, popielice, orzesznice, koszatki, norniki, myszy, dziki, ptaki i inne zwierzęta mają swoje bukwie, żołędzie, orzeszki, szyszki, szyszeczki, owoce jałowca, bzu czarnego, głogu, tarniny, kaliny i jarzębiny. Pałaszują więc, chomikują, zakopują i magazynują – jednym słowem korzystają z rogu obfitości.