niedziela, 6 marca 2016

Przyroda w marcu

Opis przyrody w marcu to trudna sprawa. Z jednej strony wszyscy mówią, że wiosna jest tuż tuż; teoretycznie wszystko wydaje się być takie optymistyczne – chociażby wizja wydłużającego się dnia czy zrównania dnia i nocy (około 20 marca). Jednak wielu z nas nadal liczy na coś więcej; na dworze nie widać przecież wielkich zmian – na początku miesiąca nadal jest szaro i buro, pogada nijaka, chłodna i zmienna, a my sami pozbawieni sił psycho-fizycznych żyjemy z wyczerpujących się rezerw zgromadzonych jeszcze za czasów, kiedy dni były długie i słoneczne. To wszystko może być trochę rozczarowujące.
  
Można co prawda wyliczać rośliny, które wkrótce zakwitną: śnieżyczka przebiśnieg, ziarnopłon  wiosenny, zawilec gajowy, lepiężnik biały czy podbiał pospolity, ale niewiele z nas wie, jak one wyglądają.

slow life, blog



slow life, blog



Kiedy myślę nad tym wszystkim to dochodzę do wniosku, że wiosna to nie jest kwestia teorii, ale praktyki, to nie opisy następujących po sobie zmian, ale ich fizyczne doświadczenie.

Piątkowy dzień oglądany przez okno wydawał się taki szarobury a przyroda nadal monotonna, ja na domiar złego rozdrażniona przez bolącą głowę – wyszłam jednak na zewnątrz i od razu zauważyłam, że powietrze już zaczyna pachnieć inaczej. Może to kwestia rozmarzającej ziemi? Ten charakterystyczny wczesnowiosenny zapach, który już sam w sobie wywołuje lawinę ciepłych skojarzeń. A potem ptaki – ich śpiew słyszalny zewsząd i bez przerwy – trele zupełnie inne niż te wcześniejsze zimowe: teraz radosne i śpiewające, wlewające spontaniczną radość w serce. Wybrałam się nad stawy z Maliną w wózku - to blisko nas, ale tak na prawdę rzadko tam chodzę; przywitał mnie kaczki krzyżówki wylatujące w popłochu z trzcin,  majestatyczna łabędzia rodzina i małe szemrzące strumyki.

slow life, blog


Nawet najbardziej interesująca informacja o przyrodzie nie jest w stanie zastąpić najbardziej banalnego, ale fizycznego jej doświadczenia:

slow life, blog

To my lubimy popadać w rutynę – przyroda nie, często preferujemy to, co znane i bezpieczne – przyroda jest spontaniczna, dynamiczna a przy tym spójna i uporządkowana. Żeby cieszyć się jej pięknem trzeba stać się jej odkrywcą na własną rękę i w swoim własnym otoczeniu; dostrzec zmiany, które zawsze przynoszą ze sobą ożywczy podmuch: wymieść to, co zbutwiałe i nieaktualne i za przykładem niedźwiedzia wyjść z zimowej gawry, aby wreszcie zacząć oddychać pełną piersią i rozprostować nierozruszane kości.

Brzydka pogoda to jedynie stan naszego umysłu:

slow life, blog


Nie musimy mieszkać w dziczy i być wielkimi znawcami przyrody – wystarczy, że będziemy ją uważnie obserwować. Może zainspiruje nas to do kupienia kwiatów do mieszkania, powolnego spaceru po parku i przyjrzenia się zachowaniu kaczek krzyżówek, które zaczynają swoje zaloty. 

slow life, blog


Rozejrzyjmy się wkoło w poszukiwaniu obecnej wkoło nas przyrody, oddychajmy głęboko, zmieńmy fryzurę, albo ubrania. Ach te zmiany! Czają się za rokiem, ale i w nas samych. To jest właśnie ten wiosenny fenomen - czas, kiedy powinniśmy być gotowi na przyjęcie czegoś dobrego, co jest jeszcze bardzo subtelne, ale już wisi w powietrzu. Zima to czas na introwertyzm a nadchodząca wiosna to czas na wyjście z monotonii i poszukiwanie czegoś nowego.

2 komentarze:

  1. Dla mnie prawdziwa wiosna zaczyna się od pierwszego słonecznego dnia, kiedy mogę sobie pobiegać wśród wiosennych kwiatków. Najczęściej jest to początek kwietnia, rejon moich urodzin. Osładzają mi smutek starzenia się. Kiedyś, gdy moje ciało rozłoży się na czynniki pierwsze, jakieś małe korzonki je zassą i być może będę przez chwilę takim małym zawilcem? W mojej okolicy jest dolina rzeki, gdzie jest ich za trzęsienie. :) ale to jeszcze, póki co wczesną wiosnę poznaję po serii bólów głowy, niekiedy zahaczających o migrenowe, bo ja niestety meteopatka jestem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten czas pomiędzy (np: zimą a wiosną) jest często taki nijaki, można się poczuć jak w poczekalni - próbuję go sobie umilić jak mogę i sprawić, żeby jednak był "jakiś". Ach tęskni się za słońcem i nieubieraniem dzieci w kombinezony! Pozdrawiam wczesnowiosennie.

    OdpowiedzUsuń