niedziela, 13 listopada 2016

Listopad - miesiąc niedoceniony

slow life blog

Są miesiące, których nie trzeba reklamować bo i tak mają świetny wizerunek – te wszystkie letnie, kwieciste, pełne energii słonecznej i nadziei na lepsze jutro. A listopad? Stoi na końcu listy pod tytułem: ulubiony miesiąc. Można by powiedzieć, że na szarym końcu bo kojarzony jest z pluchą i pochmurnym niebem, upchnięty między „polską złotą jesienią” a „gwiazdkowym szaleństwem” podkręconym dodatkowo przez amerykańskie filmy i szaleństwo konsumpcji.  Niby-jesień, niby-nie-zima, niby-nic.

slow life blog

Tak naprawdę listopad zmienia w naszym rytmie bardzo dużo i czy tego chcemy, czy nie – musimy się dostosować; jeśli ktoś będzie tkwił z głową w letniej chmurze to straci dużo czasu i szansę na przyjemny czas.

slow life blog

Co robię w listopadzie i jak zmieniam swoją codzienność?
·        Wyciągam z kartonowego pudła na szafie getry, kominy i wszelkiego rodzaju ocieplacze, sama się przy tym dziwiąc, że zrobiłam tyle fajnych rzeczy na drutach (po prostu zapomniałam o tym przez te wszystkie ciepłe miesiące): gruby komin kawa z mlekiem, szary motany na dwa razy z przeplecioną różową włóczką…


·        Piję od czasu do czasu grzańca (choć zazwyczaj stronię od alkoholu) – przypomina mi to ostatni wyjazd w Tatry i klimat zakopiańskiej starej góralskiej gospody.
·        Zaczynamy palić w kominku, dzięki czemu w domu robi się absolutnie przytulnie. Rozpalaniem zajmuję się zazwyczaj ja i konstruuję zgrabną, perfekcyjnie przemyślaną piramidkę.
·        Robię sobie czarną herbatę z cytryną lub pomarańczą i miodem – ciepły parujący kubek to jest to.

slow life blog

·        W mlecznym barze Bambino w Warszawie zamawiamy do obiadu czerwony barszcz do picia w dużych białych kubkach. Świetnie rozgrzewa podczas miejskich spacerów.
·        Robimy listy prezentowe i kupujemy większość prezentów – nie chcę biegać jak opętana w grudniu po sklepach, albo wypatrywać, pędzącego po naszych błotnistych drogach, samochodu wiecznie spóźnionego w tym okresie kuriera.
·        Jeśli mam ochotę to zaczynam ozdabiać dom wszelkiego rodzaju świetlno-klimatycznymi drobiazgami, które trochę rozjaśniają długie wieczory.
·        Robię wieniec na drzwi wejściowe.
·        Wieszamy karmniki i kule tłuszczowe dzięki czemu znów możemy obserwować przepiękne ptaki z okien.
·        Starannie wybieram i kupuję kalendarz na przyszły rok – w grudniu jest zbyt wiele spraw na głowie. To jest dla mnie ważne - jestem przecież wielbicielką wszelkiego rodzaju notesów i planerów.

slow life listopad blog


·        Tak wiele czasu spędzam w domu, że mimochodem zaczynam myśleć o drobnych zmianach wystroju.
·        Pijemy koktajle truskawkowe z wyciągniętych zamrożonych owoców.
·        Zazwyczaj czerpaliśmy pełnymi garściami z oferty kulturalnej Warszawy, ale w tym roku będę musiała przynieść jej trochę do domu (nie mamy z kim zostawić dziecka).
·        I ostatnie: uwielbiam szarlotkę podawaną na gorąco.




Napiszcie co Wy lubicie robić w listopadzie – inspiracji nigdy za wiele.

slow life blog

4 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że doceniasz listopad, to rzadkie :) Ja także bardzo go lubię. Na przykład za to, że mogę siedzieć pod kocem przy oknie i patrzeć na płynące po szybach krople deszczu, słuchać ich bębnienia w blaszany parapet, zamykać w dłoniach kubek z gorącą herbatą z malin. W rzeczywistości rzadko mam na to czas, ale kiedy już go znajdę, przyjemność jest jeszcze większa. A to takie proste, banalne, zdawałoby się, nudne wręcz. Jednak to uwielbiam.
    Piękne otulacze robisz na drutach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wreszcie czas na bycie "u siebie" a nie "na zewnątrz", na refleksję, zwolnienie...
      Komin prosty, ale przemyślany :) zupełnie mój - dzięki za miłe słowa :D

      Usuń
  2. Jesteś już kolejną osobą, która wspomina o prezentach. Może faktycznie warto już się wziąć za kompletowanie?
    Szarlotka na gorąco, mmm, ale mi narobiłaś apetytu!
    Ocieplaczy wciąż mi za mało, ale czasu na uzupełnienie brak, więc muszą wystarczyć te zeszłoroczne;)
    Dobra książka w fotelu przed kominkiem-uwielbiam:)
    Poza tym u nas listopad wyjątkowo kulturalny w tym roku:)
    I zimowy! Nie pamiętam już, kiedy w Święto Niepodległości lepiliśmy bałwana! Od razu świąteczny klimat się zrobił;) Tyle, że nie niepodległościowy, hahaha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimowy... zdjęcia zostały zrobione 11. i 12. listopada podczas spaceru nordic walking :) Ale się wszyscy cieszyliśmy z tego śniegu :D Totalny relaks, inna atmosfera...
      Moja zapobiegliwość z prezentami zaczęła się od kiedy mieszkam na wsi - nie mam możliwości wyjść na spacer i coś przy okazji kupić... :)

      Usuń