wtorek, 29 listopada 2016

Między światem realnym a wirtualnym, porządki duszy i rok pisania bloga

slow life blog

Dla mnie świat realny i wirtualny to zupełnie dwa różne światy. Wiadomo, przestrzenie gdzieś tam się pokrywają, ale jednak to nie to samo. Im moje realne życie jest intensywniejsze, tym częściej rezygnuję z tego wirtualnego.

Listopad okazał się miesiącem, który pochłonął mnie całkowicie i teraz nagle zorientowałam się, że dobiega końca. Jak to? Już? Niemożliwe. A gdzie prezenty przygotowane z wyprzedzeniem na mikołajki, a gdzie ozdoby naturalne wpasowane mimochodem i nienachalnie w przestrzeń domu? Nie wyrobiłam się?! No nie może być?! To gdzie ja byłam? Skąd się urwałam?  Z choinki chyba – tej supermarketowej wystawianej do podziwiania od 2. listopada.

Czas zatoczył koło, zapętlił się – prowadzę bloga od roku a więc przeszłam już przez wszystkie sezony od zimy do zimy. Znowu będę praktykowała swoje coroczne rytuały; żeby znaleźć coś nowego i inspirującego o grudniowej przyrodzie wybrałam się do biblioteki, przy okazji wypożyczając książkę naszego lokalnego autora Tomka Kani  „Myśl co chcesz. To TWOJE życie”. Oj, panie Tomku, ma Pan rację: gra toczy się o nasze życie.  Pora więc przeprowadzić duchowe porządki.


Jakiś czas temu, w okolicach października, postanowiłam, że będę żyła po swojemu – nie chodzi mi o jakiś wielki przewrót, ale o większą kontrolę myśli i emocji. I jak to przy porządkach bywa: najpierw jest jeden wielki nieład i bałagan. Czy nie kojarzy się to z porządkowaniem szafy? Wszystko najpierw ląduje na podłodze (gdyby ktoś w tym momencie wpadł z wizytą, to zapewne by się lekko przeraził i posądził Bogu winnego człowieka o nie-minimalizm a może nawet o głupi konsumpcjonizm) a potem rewizja: dajemy szansę tej, kiedyś upragnionej i nęcącej, bluzeczce czy to kicz i  jednak nie…  To wszystko jest zabawne - biorąc chociażby poczucie możliwości kreacji i odświeżenia.

Może zbliża się koniec roku i automatycznie wkrada się chyłkiem myśl o  PODSUMOWANIE? O refleksję: co pasuje, co już nie funkcjonuje i co przeszkadza – dlaczego jestem przemęczona i co z tym zrobić i czy slow life z małym dzieckiem (kiedy wszystko stoi na głowie a znikąd pomocy) jest w ogóle możliwy? Szuru buru szczoteczka wymiata to tu, to tam. Szuru buru tam zmienić, tam zastąpić, tam zastosować filozofię F**K IT (na podstawie książki o takim właśnie tytule) a tu poprosić o pomoc teściową, która cię nie cierpi i patrzeć na jej minę typu: zmieszana i zupełnie nie wiem co myśleć… i zrobić.


Siedzę więc przy komputerze patrząc się na ciężkie (od śniegu?) ołowiane chmury i poruszane porywistym wiatrem gałęzie i zastanawiam w co w tym roku się zaangażować i jakie cele sobie wyznaczyć. Rok temu obiecałam sobie, że będę pisała przez rok a potem się zobaczy… Więc się patrzy J

slow life blog

2 komentarze:

  1. Gratuluję rocznicy :)
    Rok autorefleksji to sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pora wziąć głęboki oddech i pisać dalej ;)

      Usuń