wtorek, 13 czerwca 2017

Na co właściwie nie mam czasu

slow life


Określenie „Nie mam czasu” i „Pośpiesz się” słychać zewsząd – zaczynając od przedszkolnej szatni a na wakacyjnym kurorcie kończąc. To współczesna mantra, której nie wypada nie znać i nawykowo powtarzać. Jestem zajęty > jestem potrzebny > jestem ważny > mam ciekawe życie > rozwijam się…


Ostatnio, kiedy nasze rodzinne wakacje są już na wyciągnięcie ręki, ale jednocześnie nawarstwienie obowiązków (taki czas w pracy) wprowadza dużo zamętu i destabilizację ustalonego wcześniej rytmu – sama złapałam się na tym, że czekam na lepsze „jutro”, tracąc przy tym odrobinę „dzisiaj”. W pewnym momencie zauważyłam u siebie owe „Nie mam czasu…” i złapałam za głowę – bo komu, jak komu, ale mi (orędowniczce slow life’u) nie wypada tego mówić (przynajmniej na głos i przy ludziach). Zatrzymałam się więc, wzięłam trzy głębokie oddechy, usiadłam wieczorem na sofie z kubkiem zielonej herbaty i zaczęłam odręcznie notować (mam taki staromodny nawyk).

slow life

Po pierwsze: na CO nie mam czasu? Samo zdanie „Nie mam na TO czasu” potrafi wprowadzić nasz umysł i ciało w nerwowe wibracje, stawia w obliczu pogoni za własnym cieniem i wprowadza poczucie wiecznego „niedosytu” – nie chcę go więc używać.  Czym jest TO? I dlaczego nie znajduję na TO miejsca w swojej czasoprzestrzeni? Może mi już nie zależy tak jak dawniej i w związku z tym chcę zmienić hierarchię wartości? Może robienie TEGO nie sprawia mi już przyjemności i nie zaspakaja moich potrzeb? Może mam już inne priorytety? Może pora na zmiany – wyrzucenie tego, co stare i przyjęcie tego, co nowe? Może działam zbyt nawykowo i schematycznie? Może nie jest to właściwy moment na akurat TĘ rzecz?

Odpowiedzenie sobie na te pytania jest ważne bo wszystkie rzeczy tkwiące w naszej poczekalni obciążają nas – może lepiej byłoby zrezygnować z nich lub ustalić konkretną datę realizacji, wpisać do kalendarza i przynajmniej na czas jakiś przestać zaprzątać sobie tym głowę? Zacząć używać określenia: wybieram, wolę, potrzebuję, decyduję czy świadomie rezygnuję.

slow life

Po drugie: nie istnieje tajemniczy potwór o nazwie Zjadacz Czasu (coś na miarę Ciasteczkowego Potwora z Sezamkowej Ulicy – tak to sobie wyobrażam), nie ma go ani za drzewem, ani pod krzesłem.  Sami decydujemy w co się angażujemy i co wybieramy spośród dostępnych nam dziesiątek możliwości. Jeśli przesadzimy, to życie na pewno to zweryfikuje… wcześniej lub później.

slow life

Po trzecie: nie musimy aż tak bardzo podkręcać tempa. Współczesny świat jest szybki, ale to nie znaczy, że mamy bezwładnie poddać się temu nurtowi, łapać w pośpiechu kawę na wynos, wlewać ją w siebie plamiąc przy okazji koszulę. Biegnąc jednocześnie w pogoni za zielonym światłem na przejściu dla pieszych, słuchając muzyki na słuchawkach, czytając jednym okiem wpisów na FB i myśląc o tym, co przed nami - zapominając o tym, co teraz.

slow life

Nie dajmy sobie wmówić, że nie mamy czasu. Poprawmy jakoś życia i zadajmy od czasu do czasu kilka kluczowych pytań – dzięki temu nie będziemy uczestniczyć w wyścigu donikąd.


9 komentarzy:

  1. Ja tam zawsze postaram się znaleźć czas na obowiązki... i nawet na chwilę relaksu np. teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy obowiązki są równocześnie przyjemnością - to jest to!!! Do tego dążę ;-)

      Usuń
  2. Bardzo mądry post, skłonił mnie do przemyśleń. Zamiast przejmować się brakiem czasu, trzeba dobrze rozplanować sobie dzień i go zwyczajnie nie tracić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie działać schematycznie i żyć refleksyjnie, uważnie... Zdawać sobie sprawę z własnych wyborów ;-)

      Usuń
  3. Dobre pytania...Tylko co zrobić, jak w ustalony grafik, już i tak napięty, życie samo dorzuca codziennie coś nie znoszącego zwłoki? A rezygnować już nie ma chyba z czego? Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprecyzować co tak naprawdę dorzuca nam obowiązków. Czy to aby na pewno "życie"?

      Usuń
  4. Masz rację, to kwestia nastawienia. Wybór i świadoma rezygnacja. Przynajmniej wrażenie jest, że się nie biegnie, tylko spokojnie realizuje to, co się wybrało :) Świetny post, jak zwykle. Pozdrawiam Cię, Agnieszko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i dziękuję za takie miłe słowa :-)

      Usuń

  5. I love the blog post, and you helped me make such a fun card with it!



    หนังฝรั่งแอคชั่น

    OdpowiedzUsuń