czwartek, 1 września 2016

Przyroda we wrześniu

slow life przyroda blog

Nadchodzi jesień. Dzięki zmienności klimatu umiarkowanego możemy wyrwać się z przygniatającej i lepkiej monotonii upalnego lata, cieszyć miękkością szali, swetrów, ciepłem herbaty, parującą zupą, spokojem długiego wieczoru. Nadszedł czas obfitości i melanżu kolorów.

slow life przyroda blog

Wiewiórki, popielice, orzesznice, koszatki, norniki, myszy, dziki, ptaki i inne zwierzęta mają swoje bukwie, żołędzie, orzeszki, szyszki, szyszeczki, owoce jałowca, bzu czarnego, głogu, tarniny, kaliny i jarzębiny. Pałaszują więc, chomikują, zakopują i magazynują – jednym słowem korzystają z rogu obfitości.


slow life przyroda blog
Dziki bez czarny
Chłodne noce września związane są z bardziej ruchliwym życiem jeleni. Byki są coraz bardziej niespokojne, stopniowo opuszczają chmary, w których do tej pory żyły, poszukując swoich starych rykowisk. Ich potężne ryki niosą się po zboczach i dolinach.

Dla również i dla nas czas różnorodności i kolejnych zmian. Kiedy rozmawiam ze znajomymi i zastanawiamy się, dlaczego już na samym początku września czujemy nadejście jesieni (mimo, że w tym roku jej pierwszy dzień przypada na 23. września), okazuje się, że jej pierwsze oznaki to dużo chłodniejsze noce i poranki, wcześniejszy zachód słońca, spadające pomału pierwsze liście, kwitnące astry i wrzosy, czerwieniące się owoce jarzębiny… chęć posiedzenia pod kocem i melancholia kończącego się kolejnego cyklu. 1. września dzień trwa 13 godzin i 39 minut a 30. już „tylko” 11 godzin i 43 minuty.

slow life przyroda blog
Coraz więcej wokół nas czerwieni
Pora również na dostosowanie diety do pogody, czas na wykorzystanie świeżych oraz zdrowych owoców i warzyw sezonowych. Urozmaićmy więc swoją dietę i dodajmy do niej: bakłażana, brokuły, brukselkę, buraki, dynię, kalafior, kapustę, paprykę, pietruszkę, por, seler i szpinak. Nie zapomnijmy również o orzechach.  Wykorzystujmy również  jak najwięcej jabłek, gruszek, winogron, jeżyn i śliwek – są teraz najsmaczniejsze.

Jedzenie produktów sezonowych i lokalnych jest najbardziej racjonalne, zdrowe i ekologiczne - zapewnia nam to jak najwięcej witamin (transport i przechowywanie zmniejsza ich zawartość). Daleki transport to przecież źródło zanieczyszczeń i konieczność stosowania dodatkowych substancji zabezpieczających przed zepsuciem i gniciem (środki te mogą powodować alergie). Jedząc to, co lokalne i sezonowe wspieramy również polskie rolnictwo, urozmaicamy swoją dietę i poszukujemy nowych smaków.

W tym czasie przygotowywano kiedyś masę smakołyków i lekarstw wprost z natury. W dzisiejszych czasach rarytasem mogą okazać się konfitury z owoców bzu czarnego, napoje witaminowe z mieszanki owoców bzu czarnego, dzikiej róży, liści poziomki i czarnej porzeczki, głogowo-tarninowe nalewki uspakajające, galaretki z jarzębiny i rajskich jabłuszek, jarzębinowe konfitury na miodzie czy marmoladki z głogu.
Jeszcze nasi dziadkowie dobrze wiedzieli, które owoce natury są przydatne w konkretnej przypadłości. Po leki na przeziębienie, kaszel, ból brzucha czy biegunkę szli na pole lub łąkę albo wyciągali z szafki słoiczek czy buteleczkę z przygotowanym zawczasu medykamentem. Natura była pierwszym lekarzem  - powszechna była więc sztuka rozpoznawania roślin i korzystanie z ich liści, nasion, kory. Ta wiedza zniknęła (przekazywana kiedyś z  pokolenia na pokolenie), wyparowała wyparta przez współczesną logikę dla której nowoczesne, chemiczne środki muszą być skuteczniejsze – są przecież droższe i estetycznie, sterylnie opakowane.

slow life przyroda blog
Rokitnik - na naturalnych stanowiskach (na wybrzeżu) gatunek chroniony.  
 Na szczęście do wiedzy tej możemy dotrzeć dzięki odpowiedniej lekturze i poszukać niby w księgach tajemnych przepisu na wybrany przez nas sok czy nalewkę. To, co teraz takie egzotyczne kiedyś było zupełnie powszechne.


slow life przyroda blog
Koper włoski
slow life przyroda blog
Słoneczniki zasiane przeze mnie wiosną są teraz ptasią stołówką i świetną okazją do obserwacji ptaków
slow life przyroda blog
Wieloletnie "michałki"
slow life przyroda blog
O tej porze roku zaczyna kwitnąć bluszcz pospolity (w Polsce pod ochroną)
slow life przyroda blog
Tak wygląda bluszcz pod liśćmi
slow life przyroda blog
Nadal owocuje żółciak siarkowy
slow life przyroda blog
Dojrzewają owoce pigwowca. W ciepłe dni unosi się jego przepiękny zapach. Owoc świetny na nalewki i sok do herbaty
slow life przyroda blog
Jesień to również czas, kiedy pięknie prezentują się trawy
slow life przyroda blog
Cynie to bardzo popularne kwiaty jednoroczne
slow life przyroda blog
Gościnna dalia

4 komentarze:

  1. Prrr z tą jesienią. W weekend ma być 30 stopni.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, widzę ż pobyt u ciebie dzisiaj to dla mnie wspomnienia:)))) moja babcia była królową astrów i dalii, zawsze rano. Sobotę kazała mi nazrywać bukiecik kwiatów a ona w tym czasie robiła ciasto... Bo w niedzielę się świętowało! Ja też tak staram się robić, niedziela to niedziela !!!! Dziękuję ci za te posty!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ta magia codzienności, którą warto pielęgnować :)

      Usuń