wtorek, 25 października 2016

Nienudna codzienność

slow life, blog, warsztaty
Widzicie ukrytą w lesie drogę?
Czy jest według Was nuda?

Wróciłam właśnie ze spaceru (z Maliną w wózku) w deszczu bo stwierdziłam, że wolę zmoknąć niż nudzić się w domu (ubrania można w końcu wysuszyć a o powrót do równowagi psychicznej już trudniej). Deszcz zmienił wszystko: światło, wilgotność, zapachy i dźwięki (przeobrażając ciszę w szum).

slow life, blog, warszaty


Według Słownika Języka Polskiego PWN ‘nuda’ to uczucie przygnębienia, zniechęcenia, spowodowane bezczynnością, monotonią życia.

Dużo pisze się o depresji, ale o tym, że tylu nudziarzy wkoło nas? Że ciężko o ciekawą, ożywioną, inspirującą rozmowę? Prawie wszyscy borykają się  z nadmiarem obowiązków domowych i zawodowych, jednak pisząc o nudzie chodzi mi o ten specyficzny stan umysłu, który sprawia, że nie wiadomo kiedy wpada w głęboko wyżłobione koleiny rutyny i zaczynamy mówić i robić wciąż to samo, rezygnując z radości tworzenia, świeżości spojrzenia i poznawania czegoś nowego.

slow life, blog, warsztaty
A cóż tam za rogiem?
Kiedy zaczynam odczuwać ten stan, czuję się jakbym dotarła do granic możliwości własnego umysłu. Uświadamiam sobie, że właśnie stoję przed wirtualnym murem (patrz zdjęcie powyżej) własnych ograniczeń i robię wszystko, żeby przejść na drugą stronę. Moje „nie mogę” i „mam ograniczenia” to cegiełki tej ściany a beznadziejne narzekanie to zaprawa murarska.

slow life, blog, warszaty
Aby zrobić zdjęcie wystarczy nacisnąć spust migawki - to nieduży wysiłek
Oczywiście, że każdy ma niedogodności, ale też prawdą jest, że niektórzy potrafią zrobić coś z niczego (czyli bez jakiś dużych nakładów finansowych) – napisać książkę, zostać mistrzem szydełkowych kwiatów czy zaangażować się w pomoc innym.
Jak ja sobie pomagam?
·        Wgłębiam się w temat – wgryzam w niego czując coraz większą ciekawość. Ostatnio jest to jeździectwo: czytam, trenuję, próbuję, analizuję, planuję… oraz Zakopane w okresie 20-lecia międzywojennego. Czuję się trochę jak (staromodna) student z ołówkiem i zakreślaczem w ręku.

·        Wróciłam do trenowania judo. Postanowiłam sobie, że kiedy będzie taka konieczność, to nawet wezmę ze sobą Malinę na zajęcia – najwyżej postoję z boku; takie wyjście to urozmaicenie, spotkanie z ludźmi i przestrzeń inna niż domowe pielesze.

·        Ćwiczę z Maliną na podłodze. Mam swój cykl treningowy rozpisany przez mojego męża na podstawie książki „Skazany na trening. Zaprawa więzienna” (tytuł adekwatny do sytuacji) a oprócz tego rozciągam się i ćwiczę z piłką.

·        Projektuję zmiany wystroju w domu. Lubię też porządkować czyli wyrzucać - to w końcu niezbędne przed przyjściem nowego. Kilka dni temu pozbyliśmy się stolika (przeszkadzał chłopakom podczas gry w piłkę ręczną) i jaką ulgę odczułam (i to bez kosztów)! Co następne? Wymienię zdjęcia wiszące na ścianie, zamontuję nową półkę na CD (które musiały ratować się ucieczką na szafę przed 1,5-roczną dziewczynką o zacięciu wspinaczkowym)…

·        Prowadzę Dyskusyjny Klub Książki ze współpracą z Instytutem Książki. Spotkania to świetna okazja, żeby podyskutować o czymś innym niż zazwyczaj się rozmawia. Poznaje się ludzi z zupełnie innej strony, wybiera tytuły „nie w swoim stylu” i poszerza własne horyzonty.

·        Myślę nad projektami (aktualnie nad trzema), które poprawią jakość życia w naszej miejscowości. Jeśli tylko się uda to napiszę o tym coś więcej.

·        Poznaję kulturę Skandynawii czytając o tym i marząc o wyprawie rowerowej po Norwegii i Szwecji. A nóż się uda…

Pomysłów jest dużo więcej – a wszystko po to, aby żyć pełnią życia i cieszyć tym, co mamy wokół siebie, rozsiewając przy okazji trochę radości wokół siebie.


A może ktoś podzieli się z nami swoimi propozycjami?

6 komentarzy:

  1. Mój sposób na nudę, to fotografia - coś co sprawia mi dużo frajdy i pozwala oderwać się od wszystkiego. No i przede wszystkim spędzanie czasu z najbliższymi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak wciąga... i pozwala się "wyżyć" artystycznie :)

      Usuń
  2. Staram się uciekać przed nudą i marazmem. Nie dać się jesiennemu "zasiedzeniu". Moje pomysły? Bieganie-nawet jak wieje, mży, jak człowiek zmęczony. To taki codzienny rytuał-wieczorem zakłada się legginsy, kurtkę, buty, czapę i w drogę po okolicznych górkach:) Widok szczęśliwego psa-bezcenny;) Co jeszcze? Szukam "nowości". Czy to w kuchni, czy w rękodziele. Rok temu to było szydełko, filmy instruktażowe, wzory, pierwsze wydziergane czapki. W tym roku haft krzyżykowy i projekt Kołderka za jeden uśmiech. Każdy nowy temat "budzi" do życia. Nowe kafejki, ulice w nowej odsłonie, nowe potrawy...
    Też marzę o Norwegii, od lat:) W tym roku, by przerwać rutynę, wyskoczyliśmy na 3 dni do Wilna-niepowtarzalne przeżycie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szukanie nowości jest niezwykle poruszające :) Nawet wejście do nowej kawiarni daje dużą frajdę... :)

      Usuń
  3. Jeśli o mnie chodzi, to właściwie nie mam pojęcia o czym piszesz. Znam nudę ze słyszenia: "Mamo nudzi mi się". Od razu mi skacze ciśnienie, bo nie znoszę takiego zdania, zwłaszcza w ustach mojego własnego dziecka, dziecka nienudzącej się matki. Zwykle odpowiadam wtedy: "Wymyśl coś! Nudzą się tylko ludzie nudni". Jest to wjechanie na ambicję, często działa. Na szczęście. A jak nie działa - wymyślam Młodemu zajęcie: opróżnij zmywarkę, wyjmij odkurzacz i okurz, umyj lustro. Działa bez pudła na Starszą ("Nie, nie nudzę się wcale!") i na młodszych ("Taaaak!"), gdyż uwielbiają odkurzać i mazać po lustrze, a zwłaszcza pryskać sprayem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyrodnicy chyba nigdy się nie nudzą! Pozdrawiam :)

      Usuń