środa, 12 października 2016

Slow gardening czyli dlaczego warto czytać książki ogrodnicze

slow gardening. slow life, blog

Oto post niejako zamówiony, temat: książki ogrodnicze. Może to nie jest do końca TA pora, kiedy myślimy o kwiatach, sadzeniu i projektowaniu ogrodu, ale jest to idealny czas na czytanie.

Ogrodnictwo świadome jest przeciwieństwem przypadkowych działań w ogródku – takich, które są nie tylko bardzo kosztowne i czasochłonne, ale też bezcelowe. Jeżeli pewnych spraw nie przemyślimy i nie poprzemy fachową wiedzą, wkrótce okaże się, że nasz ogród stale jest „nie taki”, rośliny posadzone „gdziekolwiek” dawno stały się pożywką dla dżdżownic a my rokrocznie „topimy nasze pieniądze w błocie”.

Aby cieszyć się pięknem roślin nie musimy być posiadaczem ogrodu - wystarczy, że mamy balkon lub parapety do dyspozycji. Dlaczego nie? Liczy się radość, piękno i relaks - to właśnie daje nam obcowanie z naturą.

Około 9 lat temu stałam się posiadaczką ogrodu – stało się to zupełnie niespodziewanie i tak nagle, że interesował mnie on jedynie w zakresie: leniuchowanie na kocyku, gra w badmintona, zrywanie pysznych owoców i tym podobne. Pomału, pomału zaczęłam się ogrodem naprawdę interesować - namierzyłam okoliczne sklepy ogrodnicze i zaczęłam przypatrywać się uważniej, co tak naprawdę „w trawie piszczy”.

Czytając książki i oglądając przepiękne zdjęcia obrasta się coraz bardziej wiedzą a kiedy dodatkowo przetestujemy pewne rzeczy w praktyce – zaczyna się również zdobywać cenne doświadczenie i wyciągać wnioski z własnych działań. To przynosi satysfakcję i efekty.

slow gardening, slow life, blog


Swoje książki ogrodnicze zawsze przed zakupem oglądam i sprawdzam, czy to jest to, czego szukam i czy znajdę tam nie tylko inspiracje (nie powielajmy tego, co mają sąsiedzi – zróbmy coś innego), ale też odpowiedzi na moje pytania. Zwracam też uwagę, aby mieć książki jak najbardziej różnorodne. Większość prezentowanych książek pochodzi z taniej księgarni Dedalus, do której zawsze zaglądam, kiedy jestem w Warszawie.


slow gardening, slow life, blog

3 komentarze:

  1. Ja jestem jeszcze na etapie przypadkowych działań, efekty rzadko mnie w związku z tym satysfakcjonują i o zniechęcenie łatwo;) Może tej zimy uda mi się poszerzyć wiedzę na temat ogrodnictwa, by wiosną z nowymi siłami i wiadomościami ruszyć do ogrodu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy musi przejść swoją ewolucję. Nie ma się co spieszyć - za to warto wszystko robić we właściwym czasie. Rozłożyć działania na kilka lat i zajmować się poszczególnymi po kolei.

      Usuń
  2. Czy mój długaśny mail doszedł w zeszłym tygodniu???

    OdpowiedzUsuń