niedziela, 1 stycznia 2017

Cele na nowy rok. „Myśl co chcesz. To TWOJE życie”

slow life
Którą drogę wybrać?
Przed nami nowy rok i wręcz paraliżująca myśl, że tak wiele możemy przez ten czas zrobić/osiągnąć/ nauczyć się. Poświęcając się czemuś przez 12 miesięcy jesteśmy w stanie daleko dojść i niekiedy znaleźć się o całe lata świetlne od miejsca w którym jesteśmy teraz. Z drugiej strony jest to czas na tyle krótki, że możemy prawie nie ruszyć się z miejsca „jadąc na autopilocie”.  


Zdaję sobie sprawę z wagi sytuacji, która zmienia się w moim przypadku jak w kalejdoskopie; zachowuję więc czujność i analizuję jaki potencjał jest TU i TERAZ. Zajęło mi to sporo czasu, ale wreszcie całe to planowanie dojdzie do ostatecznej finalizacji, usiądę nad czystą kartką swojego ulubionego notesu i zdecyduję na jaką kartę postawię (wykorzystuję w takich sytuacjach metodę „mapowania myśli”). Robię to, żeby się nie rozproszyć -  o co u mnie wyjątkowo łatwo (przez masę pasji i zainteresowań) i skoncentrować na tym, co jednak dla mnie w tym momencie najważniejsze.

Przed świętami trafiłam (w mojej lokalnej bibliotece) na książkę Tomka Kani „Myśl co chcesz To TWOJE życie” i jak to często bywa okazało się, że po raz kolejny mogę cieszyć się tzw. szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Znalazłam tam odpowiedzi na wiele nurtujących mnie ostatnio pytań: ja to się dzieje, że LOS zaczyna podtykać nam pod nos akurat to, czego szukaliśmy. Dlaczego warto i jak zmienić Paradygmaty. Dlaczego dobrze być ekspertem w jakiejś dziedzinie (najlepiej takiej, w której nie ma dużej konkurencji). Czy można zacząć tworzyć swoją karierę, kiedy jest się już człowiekiem dojrzałym. {Swoją drogą Pan Tomek trafił w dziesiątkę z przykładem osoby, która zajmuje się treningiem koni czystej krwi arabskiej – ja właśnie teraz (z wielką przyjemnością) to robię}

Autor nie jest psychologiem, wydał książkę we własnym wydawnictwie więc odpowiada jego wizji – zyskała tym samym na autentyczności, daje poczucie spotkania przy kawie ze znajomym, który opowiada o swoich doświadczeniach i poszukiwaniach. Poza tym, znalazłam tu nie tylko podpowiedź CO warto robić, ale również JAK (w praktyce) – co bardzo sobie cenię.

Od czego zacznę już teraz? Od tego, żeby każdy dzień CZEMUŚ dedykować – nabierze on wtedy znaczenia i sensu.

 „Rano, po przebudzeniu, nadaję mu znaczenie, dedykuję właśnie. Na ogół jest to jedna lub dwie rzeczy, które mają o danym dniu stanowić. Jakoś go identyfikować. Staram się przy tym, by nie były to rzeczy zbyt często powtarzalne”.


Czego więc życzę Wam w Nowym Roku? 365 dni z celem. I sensem. 

2 komentarze:

  1. Książka mnie zaintrygowała. Chociaż postanowień noworocznych nie robię i staram się żyć chwilą. Nigdy nie wiadomo, co czeka za rogiem, więc oduczyłam się dalekosiężnych planów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam długo co Ci odpowiedzieć... aż w końcu zainspirowałaś mnie do napisania posta o tym, dlaczego warto planować i jak zawsze poprę to żywym przykładzie czyli opiszę co ja planuję i właściwie w jakim celu... wkrótce się pojawi :)

      Usuń