poniedziałek, 13 listopada 2017

Świąteczne klimaty w listopadzie

slow life blog

W sobotę siedziałam w przytulnej kawiarni na warszawskiej Tamce i planowałam listopadowe posty. Oj, jak dobrze jest raz na jakiś czas zmienić otoczenie z wiejskiego na miejskie, nacieszyć się utwardzoną, niebłotnistą nawierzchnią i odwiedzić swoje ulubione, tętniące wielkomiejskim życiem miejsca pełne kolorytu i gwaru.  


Listopad jest miesiącem, kiedy zaczynam pomału wchodzić w klimat świąteczny – nie dzieje się tak za sprawą ozdób na sklepowych półkach, ale raczej przytulnego przesiadywania przy kominku, popijaniu herbaty z pomarańczą i tych miłych chwil, kiedy z przyjemnością wchodzi się do ciepłego i pachnącego kawą domu.

Więcej zaczynam myśleć o swoim domowym otoczeniu a mniej czasu spędzam z rodziną w ogrodzie.

Siedziałam więc przy kawiarnianym stoliku z widokiem na krzątającą się obsługę, ludzi siedzących samotnie, z małymi pieskami lub zaaferowanych towarzystwem i myślałam o wszystkich tych przygotowaniach… wieńcach świątecznych robionych samodzielnie, naturalnych ozdobach z szyszek i gałązek pomalowanych białą farbą, świeczkach z wosku naturalnego, listach prezentowych i o nowym kominie zrobionym z grubej, naturalnej włóczki…

slow life blog
Wosk pszczeli z którego można samodzielnie zrobić świeczki 
slow life blog

Jest jednak coś, od czego zawsze zaczynam listopad i co wydaje mi się bardzo naturalne – porządki. Przeglądanie szaf, inwentaryzacja ubrań dla dzieci, wyciąganie szalików, czapek… W takich momentach zawsze okazuje się, że tak naprawdę mam wszystko to, czego potrzebuję – szafki łazienkowe pełne są kosmetyków, buteleczki z lakierami do paznokci wabią szeroką gamą barw, na półkach piętrzą się nieprzeczytane magazyny i książki a w czeluściach szafy spódnice i bluzki z potencjałem. 

Dlaczego więc chcę więcej? Tyle rzeczy wabi, tyle kusi – ja jednak w tym przedświątecznym czasie skupię się na tym, co już mam (odkopię, odkurzę, wydobędę z zapomnienia) i przygotuję razem z dziećmi (staropolskim zwyczajem) kilka naturalnych ozdób.  


2 komentarze:

  1. Dla mnie herbatka przed kominkiem i ciepło domu to nie klimat świąteczny, a jesienny:) Jesienne spowolnienie zgodne z rytmem przyrody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie to się łączy i przechodzi łagodnie jedno w drugie. Poza tym, potrzeba trochę czasu, żeby wszystko przygotować...

      Usuń