czwartek, 4 lutego 2016

Geniusz - jak go w sobie odnaleźć



Szczepan Twardoch w radiowej rozmowie z M. Nogasiem  opowiadał, że jego dzienniki („Wieloryby i ćmy”) „powstały  z potrzeby notowania". Mówił o bardzo cienkich notesikach, które lubi nosić w kieszeni spodni i które mu nie przeszkadzają. W takich cienkich notesikach może zanotować zawsze jak coś wymyśli. ( Audycja: Do południa z dn. 10.11.2015.)

Nic w tym dziwnego - pisarze słyną z tego, że mają przy sobie notesy w których ponotowane są różne słowa, myśli, tematy – może powstanie kiedyś z tego wiersz, esej czy szczegół w fabule.

Ja też jestem fanką zeszycików, notatników i kalendarzy. Zawsze jest coś ciekawego do zapisania lub wklejenia: recenzja nowej płyty lub interesująco zapowiadającej się książki, którą warto będzie przejrzeć przy okazji najbliższej wizyty w księgarni, pomysły do realizacji, codzienne poranne przemyślenia, które nabrały intensywności i wyrazistości po nocy czy trafiający w sedno cytat. Jednym słowem coś, co po fizycznym uwiecznieniu potrafi do nas powrócić w zupełnie niespodziewany sposób i w tym odpowiednim dla siebie czasie. Niektóre projekty czekają cierpliwie w kolejce, ale przynajmniej nie są zapomniane – bo to, co w jednej chwili wydaje się być oczywistością w następnej potrafi trafić w niebyt. A szkoda.

Na słowa pana Twardocha zwróciłam uwagę bo tych, wymienianych przez niego, najmniejszych notesików nie stosuję  (raczej te stacjonarne domowe) a pomysł wydał mi się bardzo praktyczny - najwyższy czas, żeby wcielić to w życie.
***
Kiedy spacerowałam po lesie, tą samą co zawsze ścieżką, która wydaje się już tak przeze mnie tak wydeptana i oswojona, że aż monotonna, przyszło mi na myśl, że mogę ten tekst połączyć z pojęciem „jałowego biegu”. Otóż Marcus Raichle, amerykański badacz mózgu, odkrył iż „fakt, iż właśnie podczas pozbawionego konkretnego  celu nicnierobienia, niektóre obszary mózgu są bardziej aktywne niż podczas ukierunkowanego myślenia, przybliża nas do wyjaśnienia owych przebłysków geniuszu, które przenikają nas tak, jakby powstały z niczego. Wtedy bowiem, kiedy nie ma impulsów zewnętrznych, mózg może czerpać z ogromnego skarbca nagromadzonej „wiedzy wewnętrznej”. „Ktoś, kto zbyt zawzięcie  poszukuje rozwiązania, często dosłownie zdusza własną kreatywność – wtedy najwyższy czas przewietrzyć mózg i oddać się w ręce nieuświadomionej mądrości biegu jałowego” (Sztuka leniuchowania; U.Schnabel).


Tak więc warto spacerować, słuchać muzyki, leniuchować a wszystkie ciekawe rzeczy, które akurat wpadają nam do głowy notować aby nie wyparowały i zniknęły bezpowrotnie… 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz