niedziela, 14 lutego 2016

Nasz domek

Życie na wsi ma dla nas wiele plusów, ale ma też i minusy. Czasem więc w poszukiwaniu równowagi uciekamy do miasta. Wczoraj wieczorem wybraliśmy się na lodowisko na Starówkę, ale ponieważ zamieniło się w mały basenik poszliśmy dla pocieszenia na herbatę i pogaduszki do Czułego Barbarzyńcy na Piwnej. Właściwie to poszliśmy tam dla naszej ulubionej Pani Księgarki  - dla której to, na specjalną prośbę przesyłam zdjęcie naszego małego, białego domku (tak, tak - jeszcze z choinką świąteczną na pierwszym planie). Nie ma to jak inspirujące rozmowy wśród książek – tych nowych i tych starych, ocalałych od zapomnienia!

Gorące pozdrowienia.

slow life, blog

2 komentarze:

  1. Ojej jak mi miło! Domek jest magiczny, chyba musimy wrócić do rozmowy o wakacyjnej wymianie. A i proszę pamiętać o "Córce Rzeźbiarza", myślę, że się spodoba. Do zobaczenia na Piwnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście mam chrapkę na tę książkę :) A jak tylko zrobi się ciepło zaprosimy Cię na zajęcia jak "Rok na działce" wcielić w praktykę.

      Usuń