środa, 13 lipca 2016

"Sezon zamkniętych serc" - moje wrażenia

slow life, zdrowy styl życia, blog

Co prawda na początku wakacji postanowiłam zrobić sobie tygodniową przerwę od czytania, ale już drugiego dnia na mojej sofie (na której najczęściej wieczorami odpoczywam) urosła kusząca górka-konstrukcja z książek i magazynów…

Na książkę „Sezon zamkniętych serc” trafiłam przez bloga autorki – Wioletty Leśków-Cyrulik: My Slow Nice Life. Lubię go za normalność więc z ciekawością sięgnęłam również po książkę.

„Sezon…” zaczęłam czytać w letni i deszczowy wieczór; po intensywnym dniu, kiedy jedna kiepska wiadomość goniła drugą. Tego pierwszego dnia główna bohaterka Agnieszka (moja imienniczka) denerwowała mnie – jej sposób bycia, robienie problemów z niczego, fochy, dziwne reakcje… poza tym czułam się, jak wrzucona w środek spotkania towarzyskiego na którym nie bardzo mogę się połapać kto jest (z) kim.

Dużo myślałam o głównej bohaterce – dlaczego jest dla mnie tak irytująca; przyznaję, że trochę nie dawało mi to spokoju. Wiem, że to właśnie te cechy, których sami się przed sobą wypieramy drażnią nas u innych najbardziej, więc czekałam…  aby poznać ją lepiej i może przy okazji dowiedzieć się czegoś o sobie.

slow life, zdrowy styl życia, blog

W międzyczasie bohaterowie wypili masę kawy i herbaty (a ja razem z nimi), rozmawiali, albo milczeli spacerując brzegiem huczącego morza a ja zaczęłam pomału rozumieć, jak bardzo każdy z nich walczy o swoją normalność i że jest to dla nas wszystkich wspólny mianownik. Życie nie jest przecież sprawiedliwe - o to, co jedni dostają „w pakiecie”, drudzy muszą walczyć. Puzzle związek – praca – rodzina – zdrowie – pieniądze ciężko jest ułożyć w idealny obrazek o perfekcyjnych proporcjach i każdy z czymś się boryka i to bynajmniej nie jest wstyd.

Ta książka przypomniała mi, żeby walczyć o siebie czyli swoje marzenia i potrzeby (w swoim własnym tempie), że jedynie przez działanie (czasem pomimo braku wiary) możemy coś zmienić, że nie należy kupować fochów innych ludzi (dzięki temu nie wchodzimy w toksyczną grę) i że najważniejszym meblem w domu, poza łóżkiem naturalnie, jest stół kuchenny z ciepłą herbatą (choć czasem i zimną kawą).

slow life, zdrowy styl życia, blog

Teraz, po przeczytaniu całości już wiem, co mamy wspólnego z  Agą (i pozostałymi postaciami) a pozostałe trzy wieczory udało mi się spędzić w miłym i ciekawym towarzystwie. Swoją drogą, nasza bohaterka musi mieć w sobie to coś  skoro mężczyźni tak za nią przepadają… i może jest to właśnie jej autentyczność z tą całą unikatową niedoskonałością.

Polecam.

4 komentarze:

  1. Dziękuję Ci, że zechciałaś sięgnąć po "Sezon". Cieszę się, że miło spędziłaś kilka wieczorów. Celne i cenne spostrzeżenia :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na następną książkę... jestem przekonana, że pojawi się wkrótce :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Czyli masz to, o czym wielu marzy :)

      Usuń