slow life

wtorek, 14 marca 2017

Odczarować poranek

slow life

Najpiękniejsza, najbardziej kontrowersyjna, najbardziej frustrująca lub optymistyczna pora dnia. Wszystko zależy…

Obserwuję swoje poranki od dłuższego czasu. Nie wiem, jak wyglądają one u innych - nikt na ich temat nie rozmawia.

Nie ma co ukrywać – jest to najbardziej newralgiczna część dnia. Moment największych napięć i chaosu, kolejek do łazienki, niestety-nie-wyprasowanych-wcześniej ubrań, twarzy bez makijażu i niesparowanych skarpetek. Czas pokuty po zbyt pięknym wieczorze czy nocy. Jednym słowem – szczera prawda o nas.

środa, 1 marca 2017

Przyroda w marcu - sezon 2.

slow life blog

O przyrodzie w marcu pisałam już rok temu TU i TAM. Teraz pora na szczyptę nowych informacji. Wrażliwość przyrodnicza sprawia, że nasze życie jest ciekawsze i pełniejsze - daje przy tym poczucie, że jesteśmy otoczeni pięknem. Dlatego warto wytężyć wszystkie zmysły i uważnie rozejrzeć się wkoło. Nie uciekniemy przed wpływem natury na jakość naszego życia – poznając ją, lepiej poznajemy samych siebie, tak jak chroniąc ją, chronimy również siebie. 

poniedziałek, 27 lutego 2017

Magia codzienności


slow life blog

Przez ostatnie dwa tygodnie mieliśmy rodzinne ferie zimowe. Inny rytm, inne aktywności i potrzeby - wszystko przewrócone do góry nogami. Nie wyjechaliśmy, zostaliśmy w domu i zajęliśmy się sprawami, które są ważne a na które trudno znaleźć czas między szkołą a pracą. Relaksem były zwykłe spacer, kino, wieczorne oglądanie Hobbita, zajęcia sportowe, malowanie kuchni, spowolnienie i bycie razem. Nic wielkiego a jednak pozostało poczucie uporządkowana, ogarnięcia i satysfakcji z załatwienia kilku rzeczy z listy PILNE I WAŻNE .

środa, 15 lutego 2017

Obżarstwo informacyjne

slow life blog

W ostatnim tekście pisałam o „celebrowaniu każdej wolnej chwili” – trudno jednak to urzeczywistnić, kiedy stale jesteśmy online i jak magnesy przyciągamy do siebie wszelkiego rodzaju wiadomości, które dodatkowo dają o sobie znać nieustannym brzęczeniem i pikaniem dochodzącym z kieszeni, biurek i komputerów.

Przyzwyczailiśmy się już do określenia „śmieciowe jedzenie” a teraz warto pomyśleć o tych wszystkich „śmieciowych informacjach”, które pochłaniamy w olbrzymich ilościach i bez umiaru.

„Na tym polu oddajemy się niepohamowanemu obżarstw, napychamy nasze mózgi wieloma fałszywymi bądź nieważnymi danymi i nawet nie przyjdzie nam do głowy, że ów biedny służący do myślenia narząd wszystko to musi przetrawić, a przecież tak jak każdy inny organ potrzebuje czasu na regenerację. I dziwimy się później, dlaczego czujemy się tak wypaleni psychicznie, dlaczego naprawdę ważne zadania tracimy często z pola widzenia”.

slow life blog


Wielkim problemem jest przejście (psychiczne i duchowe) z online do offline czyli po prostu do wyłączenia się. Wiąże się z tym nabyta niezdolność do koncentracji - „dostępne wszędzie kanały informacyjne nieustannie odrywają nas od właściwego zajęcia, rozkawałkowują nasz czas pracy i osłabiają tym samym nasze największe dobro: uwagę”. Jest to swoista „klątwa przerywania”, która odbija się również na naszym czasie wolnym i okresie relaksu. Przyzwyczajeni do otrzymywanie „informacyjnego kuksańca” co kilkanaście minut, zabieramy swoje przyzwyczajenia na weekend – zamiast cieszyć się wymarzonym spokojem, czujemy się znudzenie brakiem wydarzeń i popadamy w ciągły, gorączkowy pośpiech również w czasie wolnym.

Amerykański publicysta Nicholas Carr stwierdził:
„nieustanne surfowanie po Internecie, czytanie i pisanie e-maili, skanowanie tytułów i wpisów na blogach, oglądanie filmów wideo i słuchanie podcastów oraz przeskakiwanie z linki na link radykalnie zmieniło jego myślenie. Wcześniej potrafił na całe godziny zatopić się w książce. <Teraz moja koncentracja słabnie już po dwóch, trzech stronach. Robię się niespokojny, tracę wątek i zaczynam się zastanawiać, co mógłbym jeszcze poza tym robić>. Kiedyś czuł się jak nurek głębinowy w morzu słów. <Dzisiaj prześlizguję się tylko po powierzchni jak na skuterze wodnym>”.

„Cała sztuka, jak zawsze, polega na utrzymaniu równowagi w suwerennym obchodzeniu się z Internetem, pocztą elektroniczną i komórką. Tylko osiągnięcie równowagi pozwoli nam zyskać więcej czasu wolnego, niż go pochłonie. Do tego nie wystarczy jednak obiecać sobie, że częściej będziemy się wyłączać. Najpierw należy zdać sobie sprawę z wewnętrznego i zewnętrznego przymusu, który stoi na przeszkodzie realizacji takiego zamierzenia”.


Zachęcam do rozmyślań, jak sprawy wyglądają u Was – w następnym poście podzielę się spostrzeżeniami z własnego życia. 


Wszystkie cytaty pochodzą z książki: „Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia” Ulricha Schnabela.

piątek, 10 lutego 2017

Sztuka leniuchowania

slow life blog

Dzisiaj padną pytana, które ocierają się o sedno slow life’u. Pisałam już na ten temat w tekście o chorobie niedoczasu, ale najwyższa pora wrócić do tej sprawy ponownie. Pierwsze pytanie brzmi: Czym jest leniuchowanie?

W tym momencie następuje przerwa i moment na refleksję. Czy jesteście w stanie podać własną definicję?

poniedziałek, 6 lutego 2017

Przyroda w lutym - sezon 2.

slow life blog

O przyrodzie w lutym pisałam już rok temu. Teraz pora na dodanie kilku nowych informacji - co jednak nie znaczy, że w jakikolwiek sposób temat zostanie wyczerpany.

środa, 1 lutego 2017

Syrop imbirowy - wersja I z gotowaniem

slow life blog

Po napisaniu postu o herbacie z imbirem zaczęłam zastanawiać się jak najlepiej wykorzystać składniki w nim zawarte. Po poradę jak zawsze pobiegłam do swojego Męża (który jest profesjonalistą w dziedzinie kulinariów i dietetyki) i przy kuchennym stole zastanawialiśmy się, jak właściwie używać imbiru jako dodatku.