wtorek, 15 grudnia 2015

Konfitura z płatków róży

Dzisiaj zaczął padać pierwszy śnieg. I od razu lokalna awaria prądu. Jak na złość latarnie rozświetlają obsypane śniegiem krzewy głogu przed oknem a u nas ciemno. Czujemy się jak w chatce w głębokiej puszczy a nie jak w cywilizowanej podwarszawskiej miejscowości. Trzeba przynieść drewno do kominka – ogień harcuje, cienie tańczą na ścianie a drewno strzela kiedy usypiam najmłodsze dziecko wysmarowane na twarzy marchewką (nie zdążyliśmy się wykąpać). Patem gotuję w rondelku wodę na herbatę w asyście świeczek – trzeba zaopatrzyć się w ich zapas bo awarie prądu zdarzają się ostatnio średnio dwa razy w tygodniu. I do tego jeszcze koniecznie zapałki.  

Może to zachowanie trochę niepoważne, ale ja uwielbiam śnieg. Kiedy spada ten pierwszy, kupuję słoik konfitury z płatków róży i robię tosty z rozpływającym się od ciepła masłem – to taki mój „dżem na dżdżysty dzień”. Do niedawna myślałam, że już nikt nie zbiera płatków róży własnoręcznie, ale ostatniego lata zobaczyłam jedną z moich starszych sąsiadek jak, kilka uliczek od mojego domu, zbiera je z krzewów rosnących w swoim ogrodzie. Wtedy to, w ostatnie nie-do-wytrzymania gorące lato przypomniałam sobie konfiturę z płatków róży i przedświąteczne chłody a teraz wspominam tamten poranek, zapach kwiatów i wibrujące od ciepła powietrze.

Tosty z różą można zajadać w INN THE PARK – londyńskiej, wykwintnej restauracji położonej w parku, z widokiem na jeziorko. Mając tę świadomość, czuję się w jakiś przedziwny sposób połączona ze światem (co jest pewnym pocieszeniem) - jutro pójdę do naszej cukierni, kupię słoiczek, zrobię tosty, siądę przy swoim stole w kuchni i będę podziwiać swój, tak opatrzony, widok.

A na koniec wspomnienie świeżych „pączków z różą” dopiero co posypanych płatkami migdałowymi, sprzedawanych wprost z okienka w późnojesienny, ciemny wieczór, kiedy nagle przyszła chętka na coś słodkiego. Fusion gorącego smaku i chłodnego spaceru.  









Kruszczyca złotawka znaleziona latem przy okazji podziwiania róży (chrząszcze żywią się pyłkiem i nektarem kwiatowym, larwy próchnicą i obumarłymi korzeniami. Nie jest szkodnikiem!)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz