niedziela, 24 stycznia 2016

Lista rzeczy, które lubię robić w domu

slow life, blog


Rok temu pisałam:

Zastanawiałam się często, co poprawia mi nastrój, albo przynosi po prostu radość. Coś, co mogę mieć w swoim własnym domu, w zasięgu ręki od zaraz i bez wydatków.  Można sporządzić taką listę i mieć ją na podorędziu, kiedy czujemy, że coś przeciąga nas na „ciemną stronę mocy” znudzenia, rutyny i nie-wiem-co-tu-ze-sobą-zrobić. Taka lista może się stać tematem naszego tygodnia i możemy tworzyć ją w miarę jak coś interesującego i naprawdę naszego przychodzi do głowy. Załóżmy, że potrzebujemy 10 pozycji. Potem pozostaje już tylko realizacja tych naszych drobnostek – jedynie dla przyjemności. Nie warto marnować całej naszej fantazji jedynie na sprawy praktyczne.
Czytaliśmy wieczorem „My na wyspie Saltkråkan” Astrid Lindgren  i wpadłam na fragment, który idealnie tu pasuje: „Pelle, usadowiwszy się na kuchennej sofce, zastanawiał się chwilę. A potem drobiazgowo opowiedział Malin, co go cieszy. Na przykład… (…) Wychodzić rankiem na świeżo spadły śnieg i pomagać przekopywać drogę do studni i drwalni. Oglądać ślady ptaków na śniegu. (…) Wracać o zmroku do domu, do Zagrody Stolarza, po długiej jeździe na nartach obtupywać śnieg  w sieni, wejść i zobaczyć, jak się pali pod kuchnią, jak pięknie i widno. (…) Siedzieć w kuchni z Malin, tak jak teraz, jeść bułeczki z cynamonem, popijać mlekiem i wcale się nie bać.”

Rok temu ten tekst tak mnie zainspirował, że znalazłam przepis na „norweskie bułeczki cynamonowe” i zrobiłam je razem z synem. Mój mąż pamięta je do tej pory. Następnym razem podam przepis.

Moja lista wygląda inaczej niż rok temu, dołożyłam do niej kilka bardziej twórczych pomysłów. Muszę przyznać, że teraz spędzam o wiele więcej czasu w domu (ze względu na opiekę nad małym dzieckiem) i bez takich świadomych wyborów byłoby czasami ciężko.

Kiedy jestem w domu lubię:
1.     Wyciągnąć stare płyty CD i poczuć klimaty dawnych czasów,
2.     Czytać książki i magazyny; zaznaczać w nich fragmenty na które zwróciłam uwagę a po przeczytaniu całości wrócić do nich raz jeszcze,
3.     Słuchać audycji na BBC4 – bo przenoszą mnie w zupełnie inny świat,
4.     Projektować i robić na drutach kominy dla bliskich i znajomych – czeka mnie jeszcze nauka szydełka,
5.     Ćwiczyć na piłce podczas podłogowych zabaw z moją córeczką,
6.     Piec ciasta, robić piszingery i blok czekoladowy z synem,
7.     Nic nie robić – bez wyrzutów sumienia,
8.     Uczyć się języków obcych z samouczka – we własnym tempie i bez jakiejś szczególnej potrzeby,
9.     Notować swoje myśli, planować rzeczy na jutro i przyszłość,
10.                        Rysować i zupełnie nie przejmować się, że nie potrafię – to przecież ćwiczenie czyni mistrza.


Może ktoś podzieli się swoimi pomysłami na dobre samopoczucie?

slow life, blog

1 komentarz:

  1. Czytam regularnie, podoba się to mało powiedziane. Właśnie dziś kupuję książkę zamiast plastikowego badziewia. A co mnie cieszy w domu?
    1. Grzać się przy kominku (wersja bezkosztowa), z lampką czerwonego wina (wersja de lux)
    2. Wyczesać wszystkie pieski (4 sztuki) i cieszyć się ,że przez pół dnia będzie w domu czysto. Kto nie ma w domu psa/kota ten nie zrozumie
    3. Kuracja antydepresyjna – polecam! Poniedziałkowy szary poranek, godz. 5.30, do sypialni wpadają 4 słodziaki z uśmiechniętymi pyskami, rozmerdanymi ogonami i hałasując oznajmiają: hurrraaaa, nowy dzień!!! Gdzie nasze jedzenie, a ja chcę siku!!!! W jednej chwili chandra pryska!

    OdpowiedzUsuń