czwartek, 12 maja 2016

Historie domowe - życie codzienne czyli syndrom niedopitej kawy

slow life, blog

Kawa jest dla mnie synonimem wyciszenia się. Rano piję ją, żeby zebrać myśli, rozbudzić się, przeciągnąć i przejść łagodnie do porannych, intensywnych zazwyczaj aktywności. Pita w ciągu dnia pozwala mi zatrzymać się na chwilę, złapać dystans, spokojnie pogawędzić z samą sobą, mężem czy znajomymi. Jest to coś, co poprawia mój nastrój. Czujecie już ten aromat? I słyszycie brzdęk białej filiżanki o spodeczek?

Gdybym mieszkała w mieście to pewnie udałoby się skoczyć do jakiejś przytulnej kawiarni, popatrzeć na ludzi wkoło, posłuchać gwaru codziennego życia i mieć tę wymarzoną, anonimową chwilę dla siebie. Ale mieszkam na wsi… parzę ją więc sama i popijam w otoczeniu przyrody.

Jednak od dłuższego czasu moja kawa regularnie stoi zimna i niedopita na parapecie a oklapnięta pianka zmienia jej kolor w beżową lurę. Piję ją szybko i niedbale, w międzyczasie i pośpiechu.

Dzieje się tak za sprawą mojej rocznej córeczki w której życiu, ilekroć przynoszę sobie kawę do pokoju, wydarza się coś co wymaga mojej natychmiastowej interwencji. Tak oto moja filiżanka trafia na parapet czyli z dala od małych, ciekawskich rączek a ja interweniuję, pozbawiona tej zbawiennej chwili oddechu.

Wczoraj wieczorem przeanalizowałam całą tę sytuację. Wyjęłam jeden z moich zawsze pod ręką notesików i zaczęłam kreślić plan dnia w którym znalazłoby się miejsce na spokojną filiżankę kawy. Plan szczegółowy zawierał chociażby: ogarnięcie się i makijaż poranny ZANIM dziecko wstanie, krótką wycieczkę rowerową, oddanie książki do biblioteki, naukę zasypiania Maliny w łóżeczku około godziny 11 czy spacer symultaniczny - połączony z odsłuchiwaniem na słuchawkach samouczka do nauki włoskiego, podlewaniem pelargonii i nauką wspinania się po linie. Trzeba zdecydować w którym międzyczasie co zrobić.


Następnego dnia wszystko idzie w miarę dobrze. Moja córka NAPRAWDĘ SAMA ZASYPIA W ŁÓŻECZKU o 11. Siadam do komputera i delektuję się sukcesem. Teraz tylko kawa, pisanie i głęboki relaks. Przynoszę gorący kubek, zasiadam do biurka, piję pierwszy łyk (czyli mój ideał)… i co słyszę? Eeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz