niedziela, 29 maja 2016

Męski slow life czyli FIGHT CLUB

fight club, zrób to sam, slow life

FIGHT CLUB - czasem tak trzeba: przybiec na sąsiedzki trening, spotkać się po męsku 3 razy w tygodniu, wymienić doświadczeniami sportowymi (jak judoka z kickbokserem) i poćwiczyć razem na świeżym powietrzu niezależnie od pory roku, pogody i temperatury. Bez drogich klubów, karnetów i klimatyzowanych sal. I po wszystkim wrócić (przybiec) do domu z satysfakcją i nową energią.


A ja to wszystko ze swojego okna w kuchni mogę obserwować…

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam, slow life

fight club, zrób to sam, slow life

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam, slow life

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam, slow life

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam, slow life

fight club, zrób to sam

fight club, zrób to sam, slow life

fight club, zrób to sam, slow life

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy pomysł na taki garażowy klub, sama bym spróbowała w nim swoich sił :) A Ty czasem oprócz obserwowania tam zachodzisz, czy to jedynie zarezerwowany "męski" teren?
    PS. Czy Twoja córka ma na imię Malina? Jeśli tak to pierwszy raz "spotykam" swoją imienniczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak będziesz w okolicach Warszawy to zapraszamy :) Chłopak nie mają problemu z ćwiczeniem z kobietami. Ja tylko patrzę - w tym czasie "obrabiam" dzieci (treningi trwają od 20:45) i mam chwilę dla siebie. Nie powiem, lubię wspinać się na linę i czasem pochodzę na slecku, ale to tak w międzyczasie, w ciągu dnia. Mąż zaraził mnie miłością do judo do którego mam zamiar wrócić od września więc może w wakacje dołączę :) Moja córka ma na imię Malina - to piękne, pełne radości imię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń