sobota, 23 kwietnia 2016

Bukiet 7 ziół - wyśmienita herbatka ziołowa



Ostatnio trafiłam na herbatkę ziołową Bukiet 7 ziół firmy POSTI (cena około 3 zł za 20 torebek). Herbatę czarną pijemy jedynie od czasu do czasu a ziołowe i owocowe na co dzień, więc dla urozmaicenia lubimy sobie wraz z rodziną poeksperymentować.

Po przeczytaniu informacji ze składem stwierdziłam, że jest bardzo ciekawie dobrany: kwiat lipy – 20%, ziele pokrzywy – 20%, ziele melisy – 15%, ziele rumianku pospolitego – 15%, owoc kopru włoskiego – 10%, ziele mięty – 10%, liście jeżyny – 10%. Nie ma tu dodatkowych aromatów  -  herbatka jest delikatna w smaku a zioła świetnie przenikają się nawzajem tworząc ciekawą kompozycję smakową.

Herbatki ziołowe można pić nie tylko na ciepło, ale również jako orzeźwiającą  lemoniadę. Przestudzić a następnie dodać miód i cytrynę. Pite regularnie przyczyniają się do relaksacji organizmu (melisa i lipa), wspierają prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego (koper włoski, mięta i rumianek) oraz wspomagają witalność organizmu (pokrzywa).

Kiedyś ludzie wiedzieli jak pomóc sobie naturalnie – nie mieli wyboru, byli uzależnieni od przyrody. Jeszcze nasi dziadkowie (a może pradziadkowie) wiedzieli jak korzystać z przyrody – kiedy ktoś miał jakiś problem przynoszono z lasu lub łąki odpowiednie zioła: na gorączkę, bóle brzucha czy biegunkę. Wiedza ta była gromadzona przez pokolenia a później tak szybko zaniknęła.

Lubimy to, co reklamowane, odpowiednio drogie (bo wtedy najwidoczniej wartościowe) i estetycznie opakowane. Mamy do takich produktów zaufanie (np.: do suplementów) bo często brak nam odpowiedniej wiedzy.

Medycyna konwencjonalna jest jak dotąd najbardziej skuteczna, ale można łączyć to, co nowoczesne z tym, co tradycyjnie, aby polepszyć jakość swojego życia na co dzień, kiedy jeszcze nie mamy zdrowotnego problemu.

Już teraz nie wypada nie używać w kuchni bazylii, oregano, tymianku czy mięty. Można zawsze poszerzyć tę listę o nowe gatunki i dołączyć je do naszej codziennej diety.

Nie zbieram dzikich ziół własnoręcznie (jeszcze nie) choć potrafię rozpoznać coraz więcej z nich. Hoduję je w ogrodzie lub kupuję gotowe mieszanki (często z odpowiednimi certyfikatami) w sklepach zielarskich – od czegoś trzeba zacząć. Może w tym roku uda mi się suszenie ziół zebranych we własnym ogrodzie? Już wyobrażam sobie aromatyczne wiszące pęczki.

lawenda
Poza tym, warto przyzwyczajać dzieci do ziołowego smaku i przekazywać tę „odzyskaną” krok po kroku wiedzę. Smacznie, zdrowo i tanio – czy nie o to chodzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz