wtorek, 19 kwietnia 2016

Zanudzeni na śmierć przez POWERPOINTA – „death by PowerPoint”

W Sukcesie (nr 4/306) przeczytałam, że PowerPoint w takiej postaci, w jakiej go znamy odchodzi do lamusa zanudzając na śmierć odbiorców regularnych prezentacji w wielu firmach i na uczelniach. „Death by PowerPoint – w mniej lub bardziej udanym tłumaczeniu: śmierć za pomocą (lub przy użyciu) PowerPointa.”

Jacek Santorski mówi: „Dysponujemy badaniami, z których jasno wynika, że dokąd rozpowszechniły się w biznesie pewne standardy, czy w gruncie rzeczy bezrefleksyjnie powielane wzorce, powtarzane po sto razy bodźce, poziom wagi i zrozumienia takiego przekazu spadł. Żeby mózgi osób patrzących na ekran się nie wyłączyły, muszą zobaczyć coś innego niż to, co widziały setki razy.”

Paul Raplh napisał: „Niedawno zaczęto sugerować, że uniwersytety powinny zabronić używania PowerPointa, bo ogłupia studentów, a wykładowców czyni nudziarzami.”
Co w takim razie powinno robić się w zamian? Prowadzić dyskusje, zadawać pytania angażujące słuchaczy, prowadzić ćwiczenia grupowe, dać czas na przemyślenia/refleksje, prezentować niestereotypowe, unikatowe zdjęcia i inne materiały wizualne (w ograniczonej ilości)a przede wszystkim opowiedzieć historię i wspierać się rekwizytami.

Osobiście, bardzo spodobało mi się i wręcz rozbawiło to, że „pracownicy Amazona, chcąc przedstawić reszcie zespołu swoje pomysły, muszą przygotowywać czterostronicowe opowiastki czy narracje.”

Czyżby powrót do korzeni? Od razu przypomniał mi się inny tekst przeczytany w Zwierciadle jakiś czas temu:

„Nie bez przyczyny ludzie zawodowo związani z Internetem – pracownicy takich firm jak eBay, Google, Apple czy Yahoo – własne dzieci wysyłają do takich prywatnych szkół, jak Waldorf School of Peninsula, w których wszystko, co choć pośrednio związane z multimediami, jest zakazane. Przyszłe elity wirtualnego świata wzrastają zatem w otoczeniu zeszytów w linie, kredek, czarnych tablic i wydawanych w wersji papierowej książek. I z dala od smartfona!”

Czy już dostrzegasz te przyczyny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz