piątek, 29 kwietnia 2016

Ogród na balkonie - od czego zacząć

slow life, ogród na balkonie - od czego zacząć
Skalnica (bylina) - kwitnie od V do VII; miejsce oświetlona lub lekko półcieniste
Zbliża się majówka – niektórzy wyjadą, inni zostaną w domu, ale dla wszystkich będzie to czas cieszenia się otaczającą nas przyrodą, która wreszcie pokazuje swoje piękno w pełnej krasie. Może założenie ogrodu na balkonie jest jakąś alternatywą? Czy wiemy od czego zacząć?

My też zawsze o tej porze roku kupujemy rośliny na nasz ganek na którym później jemy śniadania i chowamy się przed upałem. To łącznik między domem a ogrodem, coś pomiędzy. Skąpany w słońcu rano, kiedy najbardziej go potrzebujemy.

Kiedy jeszcze nie mieliśmy dzieci idealne miejsce do czytania porannej gazety i nieśpiesznego picia kawy; teraz  miejsce zabaw, pełne rozgardiaszu. Latem, kiedy pociechy już śpią obserwujemy stąd gwiaździste niebo i szukamy wyciszenia w wygodnych fotelach - przy akompaniamencie żab i świerszczy.
***
Zieleń, piękno kwiatów i zapach ziół są nam potrzebne dla relaksu a nawet mały balkon może stać się mini ogrodem, naszym zielonym zakątkiem w którym przyjemnie jest posiedzieć i na który miło jest patrzeć. Może nam dać możliwość codziennego kontaktu z naturą na wyciągnięcie ręki oraz bawić kolorem. To w końcu możliwość stworzenia swoich własnych kompozycji i zabawa eksperymentami.

Posiadając taką oazę jesteśmy wolni od obowiązku koszenia trawy, kopania grządek i pielenia. Jest to przedłużenie mieszkalnego wnętrza a koncepcja pokoju na świeżym powietrzu sprawdza się również w naszym klimacie.

Poza tym sami decydujemy czy będzie to romantyczny zakątek z białymi i różowymi kwiatami w „postarzałych” doniczkach, coś na kształt wiejskiego ogródka z gąszczem mieszanych roślin czy ogródek orientalny doskonały dla zabieganych mieszczuchów w którym wykorzystuje się surowe drewno, bambus, ceramikę i trochę ognistej czerwieni. 

Ponieważ założenie takiego ogrodu wymaga nakładów finansowych – kupna doniczek, skrzynek, sadzonek i nawozów,  tym bardziej powinniśmy wiedzieć jak się do tego zabrać i jakie rośliny posadzić.

Jaką ziemię wybrać?
Kup gotową mieszankę w sklepie ogrodniczym. Powinna ona mieć jednorodną strukturę i nie zawierać dużych kawałków kory, korzeni i kamieni.

Po co stosujemy drenaż w doniczkach?
Drenaż ochroni otwory odpływowe przed zatkaniem, a tym samym korzenie przed gniciem.

slow life, ogród na balkonie

Jaki pojemnik wybrać?
·        Donica nie powinna mieć średnicy mniejszej niż 20 cm
·        Dla skrzynek minimalna szerokość to 25 cm
·        Powinny mieć otwory odpływowe – w długiej skrzynce co 10 cm
Pojemniki o mniejszych rozmiarach nie zapewniają rośliną wystarczająco dużo przestrzeni  do rozwoju korzeni, podłoże bardzo szybko wysycha, a zimą silny mróz może spowodować nieodwracalne uszkodzenia korzeni lub cebul.

Czym nawozić?
Bardzo wygodne, praktyczne  i skuteczne są pałeczki nawozowe. Wsadzamy je do ziemi przy sadzeniu rośliny (szczegóły podawane są na opakowaniu).

***

slow life, blog
Rododendrony

Pierwszy punkt projektu to  określenie nasłonecznienia balkonu bo od tego zależy czy nasze rośliny będą kwitły.

Jeżeli jest on mocno nasłoneczniony to jest to sytuacja komfortowa gdyż większość kwiatów lubi słońce i przy odpowiednim podlewaniu i nawożeniu będziemy się nimi cieszyć przez kilka miesięcy. Najczęściej wybieranymi kwiatami są pelargonie, petunie i surfinie. Czy są to kwiaty staromodne? Nie sądzę – są świetnie sprawdzone i bardzo długo kwitną a wybór spośród odmian i kolorów jest naprawdę duży.

slow life, blog
Surfinie

Tam, gdzie jest mniejsza ilość słońca należy wybrać te kwiaty, które lepiej się rozwijają i kwitną w lekkim zacienieniu, bądź będąc w cieniu pewną część dnia. W takie miejsca nadają się begonie, paprocie czy fuksje.

slow gardening, blog, ogród na balkonie
Pióropusz strusi

Do stworzenia większej prywatności, zasłonięcia wszystkiego, czego nie chcemy widzieć, osłony od wiatru lub słońca użyjmy panelu kratkowego po którym będzie się wiło pnącze (można na niej zawiesić również doniczki). Do najbardziej popularnym należą bluszcz i powojnik.

Kiedy jeszcze nie mamy wiedzy ogrodowej i dopiero zaczynamy, zacznijmy od znanych nam roślin. Pobuszuj w sklepie ogrodniczym, zobacz jakie nasiona są dostępne, przejrzyj książkę, Internet lub gazetę – pomysły  z czasem przyjdą same.

Ważne jest abyśmy zrobili pierwszy krok. Wybierz się więc do sklepu ogrodniczego i zobacz jakie rośliny są dostępne – zawsze znajdzie się tam ktoś, kto pomoże dobrać odpowiednie rośliny i odpowie na nasze pytania. Najważniejsza jest wizja, którą mamy w głowie – jaki charakter ma mieć nasz balkon/taras.

slow life, blog, ogród na balkonie, jakie rośliny
Zioła najlepiej rosną w słońcu (mięta toleruje półcień)

slow life, blog, ogród na balkonie, rośliny
goździki


rośliny na balkon, taras, lobelia, slow life
Lobelia w wiszącym kwietniku - dobry pomysł na małe balkony. Mała sadzonka - 1,5 zł (rozrasta się).

rośliny na balkon, taras, slow life
Cykoria.Łatwa u uprawie roślina idealna na tarasy i balkony. Nasiona - 2,10 zł.

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Skrzynka, którą dostałam za darmo ze sklepu spożywczego. Wyłożona agrowłókniną (można zastąpić workiem plastikowym w którym robi się dziurki). Można ją pomalować.

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Rozchodnik. Sadzonka 5 zł. Jak tylko zdobędę nasiona stworzę całą ich kolekcję.

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Bazylia - odmiana purpurowa. 

rośliny na balkon, taras, tymianek, slow life, blog
Kwitnący tymianek kaskadowy. Roślina wieloletnia. W tej samej doniczce może pozostać około 3 lat. Zakupiona w sklepie internetowym Ogrody Ziołowe. Świetnie rośnie w pojemniku.

rośliny na balkon, taras, slow life
Mięta imbirowa, która świetnie sprawdza się w pojemniku. Zakupiona w sklepie internetowym Ogrody Ziołowe.


rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Kwiatowy misz-masz. Goździk jednoroczny - 6 zł. Można również kupić goździki wieloletnie (bylinowe) - ok. 10zł.

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Tymianek cytrynowy.

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Melisa. Tę sadzonkę rozmnożyłam wegetatywnie - oddzieliłam od rozrośniętej sadzonki, wsadziłam do doniczki i intensywnie podlewałam a następnie zasadziłam w gruncie

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Paprotka nadaje trochę tajemniczy i magiczny klimat. Dobrze rośnie w półcieniu. Zwisająca będzie świetnie wyglądała w wiszącym pojemniku. 

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Trawy ozdobne w pojemnikach to minimalizm i prostota
rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Pelargonia to jedna z moich ulubionych roślin balkonowych. Zasilana nawozem do roślin kwitnących (pałeczki) i pielęgnowana (usuwanie przekwitniętych kwiatów) kwitnie wiosną, latem i jesienią.

rośliny na balkon, taras, slow life, blog
Bratki czasem rozsiewają się z samosiewu. Pielęgnowane czyli regularnie pozbawiane zwiędniętych kwiatków będą nam towarzyszyły wiosną i latem



czwartek, 28 kwietnia 2016

Wiejskie migawki (2)

slow life, blog

slow life, blog

slow life, blog


Kiedy chodzę na spacery ze swoim dzieckiem (te matczyne, czyli trochę monotonne, wyciszone, samotne i jedynie po tych trasach, gdzie można przedrzeć się z wózkiem) mijam tę potarganą plątaninę gałęzi, pnączy i śnieżnobiałych kwiatów. To są właśnie moje wiejskie migawki czyli obrazy, które pozostają w głowie na długo.

Świadomość, że płatki wkrótce opadną, pojawią się liście i cały ten koronkowy misz-masz przeobrazi się w nieprzebytą jednolitą gęstwinę sprawia, że takie obrazy stają się unikatowe.


Zostaję więc ze świadomością ulotności chwili, dzięki czemu staje się ona jeszcze bardziej wartościowa. „Nic dwa razy się nie zdarza”.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Cittaslow - inspiracje, jak polepszyć jakość swojego życia

cittaslow, Polska

Niewielu z nas mieszka w Cittaslow, ale zawsze można czerpać z tej idei wiele inspiracji i przenosić je w miejsce w którym się obecnie żyje. „Idea Cittaslow wywodzi się z ruchu Slow Food i narodziła się we Włoszech w 1998 roku. Rok później cztery włoskie miasteczka powołały do życia międzynarodowe stowarzyszenie Cittaslow. Pierwsze miejscowości z Polski przystąpiły do sieci „miast dobrej jakości życia” w 2006 roku dzięki czemu kilkanaście miesięcy później powołano Polską Krajową Sieć Miast Cittaslow”. W Polsce do Sieci należą (w chwili ukazania się tego tekstu):

Reszel, Biskupiec, Bisztynek, Lidzbark Warmiński, Murowana Goślina, Nowe Miasto Lubawskie, Lubawa, Olsztynek, Ryn, Barczewo, Dobre Miasto, Gołdap, Górowo Iławieckie, Kalety, Nidzica, Pasym, Rejowiec Fabryczny, Nowy Dwór Gdański, Bartoszyce, Prudnik, Działdowo, Lidzbark, Orneta.

Co oznacza nazwa Cittaslow? Jest to zlepek dwóch wyrazów: angielskiego „slow” czyli powolny i włoskiego „città” czyli miasteczko. W manifeście Cittaslow czytamy: 

Życie w jednym z miast SLOW, a także zarządzanie nim - to pewien sposób bycia, cecha charakterystyczna prowadzenia życia codziennego w sposób odmienny od tego dotychczas dominującego, tryb zwolniony, pewny, mniej gwałtowny, nie tak prędki i nastawiony na wydajność, ale bez wątpienia bardziej ludzki i ekologicznie poprawny, bardziej solidarny z obecnymi i przyszłymi pokoleniami, szanujący to, co lokalne, w świecie coraz bardziej globalnym i wewnętrznie skomunikowanym.

Teraz wyobraźmy sobie życie w miejscu gdzie ruch samochodowy jest ograniczony, tereny zielone i strefy tylko dla pieszych powiększone, gdzie popiera się miejscowe gospodarstwa rolnicze oraz sklepy, bazary i restauracje. Ludzie spacerują ulicami albo jeżdżą na rowerach, popijają kawę w kafejkach,  spotykają się ze sobą jak również komunikują za pomocą lokalnej strony internetowej.  Powstają nowe ławki, sadzi się drzewa, krzewy,  kwiaty i zakłada miniaturowe ogródki na balkonach,  niekiedy odbywają się festiwale kulinarne gdzie można zaopatrzyć się chociażby w lokalne smakołyki a w parkach organizuje się różnorakie turnieje. Ja bardzo bym tak chciała, a Wy?

Nasze codzienne realia, nie ma się co oszukiwać, wyglądają inaczej; nie chodzi przecież o to, żeby koniecznie żyć w takim miejscu, ale żeby żyć w ten sposób i potrafić znaleźć potencjał w miejscu, gdzie jesteśmy teraz. Jeżeli kochamy Barcelonę, nie musimy od razu się do niej przeprowadzać – możemy zacząć od wypicia wyśmienitej kawy w swoim własnym domu i posłuchania muzyki, która wprowadzi nas w odpowiedni nastrój.  

cittaslow, inspiracje


Każdy z nas mieszka w innym miejscu, więc nie istnieje recepta na jedno „mentalne” Cittaslow. Wystarczy usiąść (albo lepiej: przespacerować się) i pomyśleć co możemy zrobić, żeby poprawić własny komfort życia (nie mylić z wygodnictwem) i sprawić, żeby być bardziej obecnym tu i teraz skoro na razie nie mamy szans przeprowadzić się do wymarzonego Eldorado) poza tym tu, gdzie jesteśmy może być wystarczająco dobrze). 

 Spacer niezależnie od pory roku i pogody?

lepsza jakość życia

Rower zamiast samochodu?

jak poprawić jakość życia

Lokalne zakupy?

slow life, blog

Korzystanie ze wspólnej przestrzeni?

slow life


Korzystanie z miejscowych usług?

slow life

sobota, 23 kwietnia 2016

Bukiet 7 ziół - wyśmienita herbatka ziołowa



Ostatnio trafiłam na herbatkę ziołową Bukiet 7 ziół firmy POSTI (cena około 3 zł za 20 torebek). Herbatę czarną pijemy jedynie od czasu do czasu a ziołowe i owocowe na co dzień, więc dla urozmaicenia lubimy sobie wraz z rodziną poeksperymentować.

Po przeczytaniu informacji ze składem stwierdziłam, że jest bardzo ciekawie dobrany: kwiat lipy – 20%, ziele pokrzywy – 20%, ziele melisy – 15%, ziele rumianku pospolitego – 15%, owoc kopru włoskiego – 10%, ziele mięty – 10%, liście jeżyny – 10%. Nie ma tu dodatkowych aromatów  -  herbatka jest delikatna w smaku a zioła świetnie przenikają się nawzajem tworząc ciekawą kompozycję smakową.

Herbatki ziołowe można pić nie tylko na ciepło, ale również jako orzeźwiającą  lemoniadę. Przestudzić a następnie dodać miód i cytrynę. Pite regularnie przyczyniają się do relaksacji organizmu (melisa i lipa), wspierają prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego (koper włoski, mięta i rumianek) oraz wspomagają witalność organizmu (pokrzywa).

Kiedyś ludzie wiedzieli jak pomóc sobie naturalnie – nie mieli wyboru, byli uzależnieni od przyrody. Jeszcze nasi dziadkowie (a może pradziadkowie) wiedzieli jak korzystać z przyrody – kiedy ktoś miał jakiś problem przynoszono z lasu lub łąki odpowiednie zioła: na gorączkę, bóle brzucha czy biegunkę. Wiedza ta była gromadzona przez pokolenia a później tak szybko zaniknęła.

Lubimy to, co reklamowane, odpowiednio drogie (bo wtedy najwidoczniej wartościowe) i estetycznie opakowane. Mamy do takich produktów zaufanie (np.: do suplementów) bo często brak nam odpowiedniej wiedzy.

Medycyna konwencjonalna jest jak dotąd najbardziej skuteczna, ale można łączyć to, co nowoczesne z tym, co tradycyjnie, aby polepszyć jakość swojego życia na co dzień, kiedy jeszcze nie mamy zdrowotnego problemu.

Już teraz nie wypada nie używać w kuchni bazylii, oregano, tymianku czy mięty. Można zawsze poszerzyć tę listę o nowe gatunki i dołączyć je do naszej codziennej diety.

Nie zbieram dzikich ziół własnoręcznie (jeszcze nie) choć potrafię rozpoznać coraz więcej z nich. Hoduję je w ogrodzie lub kupuję gotowe mieszanki (często z odpowiednimi certyfikatami) w sklepach zielarskich – od czegoś trzeba zacząć. Może w tym roku uda mi się suszenie ziół zebranych we własnym ogrodzie? Już wyobrażam sobie aromatyczne wiszące pęczki.

lawenda
Poza tym, warto przyzwyczajać dzieci do ziołowego smaku i przekazywać tę „odzyskaną” krok po kroku wiedzę. Smacznie, zdrowo i tanio – czy nie o to chodzi?

środa, 20 kwietnia 2016

Mokka tradycyjna – przepis na idealną kawę na chłodne dni

mokka, przepis

Kwiecień jak wiemy „przeplata” – trochę zimy, trochę lata. Zapowiadają chłody, a kiedy już doświadczy się odrobiny ciepła i zdąży złapać pierwszą opaleniznę, informacja o -3°C w nocy potrafi zmrozić i przerazić. Co rano? Jak się ubrać? Jak przeżyć?

Proponuję przepis na tradycyjną mokkę z książki M. Ward, KAWA 100 PRZEPISÓW:

Na 4 porcje potrzebujemy:

½ szklanki gorzkiego kakao
½ szklanki cukru
2 szklanki gorącej, świeżo zaparzonej kawy
2 szklanki mleka
½ łyżeczki olejku waniliowego
½ szklanki ubitej śmietany kremówki
Zmielony cynamon
W rondelku mieszamy kakao z cukrem, dolewamy gorącą kawę i zimne mleko. Podgrzewamy, często mieszając, aż zacznie się gotować. Zdejmujemy z ognia i dodajemy olejek waniliowy. Przelewamy do kubków, dekorujemy z wierzchu bitą śmietaną i cynamonem.

Ja przygotuję tę kawę bez bitej śmietany dzięki czemu będzie lżejsza. Oczywiście kwestia upodobań.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Zanudzeni na śmierć przez POWERPOINTA – „death by PowerPoint”

W Sukcesie (nr 4/306) przeczytałam, że PowerPoint w takiej postaci, w jakiej go znamy odchodzi do lamusa zanudzając na śmierć odbiorców regularnych prezentacji w wielu firmach i na uczelniach. „Death by PowerPoint – w mniej lub bardziej udanym tłumaczeniu: śmierć za pomocą (lub przy użyciu) PowerPointa.”

Jacek Santorski mówi: „Dysponujemy badaniami, z których jasno wynika, że dokąd rozpowszechniły się w biznesie pewne standardy, czy w gruncie rzeczy bezrefleksyjnie powielane wzorce, powtarzane po sto razy bodźce, poziom wagi i zrozumienia takiego przekazu spadł. Żeby mózgi osób patrzących na ekran się nie wyłączyły, muszą zobaczyć coś innego niż to, co widziały setki razy.”

Paul Raplh napisał: „Niedawno zaczęto sugerować, że uniwersytety powinny zabronić używania PowerPointa, bo ogłupia studentów, a wykładowców czyni nudziarzami.”
Co w takim razie powinno robić się w zamian? Prowadzić dyskusje, zadawać pytania angażujące słuchaczy, prowadzić ćwiczenia grupowe, dać czas na przemyślenia/refleksje, prezentować niestereotypowe, unikatowe zdjęcia i inne materiały wizualne (w ograniczonej ilości)a przede wszystkim opowiedzieć historię i wspierać się rekwizytami.

Osobiście, bardzo spodobało mi się i wręcz rozbawiło to, że „pracownicy Amazona, chcąc przedstawić reszcie zespołu swoje pomysły, muszą przygotowywać czterostronicowe opowiastki czy narracje.”

Czyżby powrót do korzeni? Od razu przypomniał mi się inny tekst przeczytany w Zwierciadle jakiś czas temu:

„Nie bez przyczyny ludzie zawodowo związani z Internetem – pracownicy takich firm jak eBay, Google, Apple czy Yahoo – własne dzieci wysyłają do takich prywatnych szkół, jak Waldorf School of Peninsula, w których wszystko, co choć pośrednio związane z multimediami, jest zakazane. Przyszłe elity wirtualnego świata wzrastają zatem w otoczeniu zeszytów w linie, kredek, czarnych tablic i wydawanych w wersji papierowej książek. I z dala od smartfona!”

Czy już dostrzegasz te przyczyny?

niedziela, 17 kwietnia 2016

Kwiecień w ogrodzie a więc pora na siew do gruntu

slow gardening


Wiosna, ta prawdziwa – słoneczna, coraz cieplejsza i pełna optymizmu wyciąga mnie coraz częściej na spacer, na rower i do ogrodu. Nie mogę usiedzieć w miejscu i zachwycam się wszystkim wkoło. 

Kwiecień w ogrodzie: siadam przy stoliku kawowym i przyglądam kwitnącej magnolii, słucham śpiewu ptaków i podziwiam to, że przyroda znów nie zawiodła. Planuje w głowie co mogę zrobić nowego w ogrodzie, ale nie ma przy tym napięcia. Mój ogród jest już gotowy (założony około 100 lat temu) i teraz potrzebuje tylko liftingu, zmieniam go dla czystej przyjemności i fantazji.

Tak wiele ludzi nie ma własnych ogrodów, ale zawsze można zrobić coś, żeby upiększyć swój balkon, taras czy mieszkanie. Zaprosić do siebie rośliny i potraktować jak wesołych znajomych. Można też pójść do parku i zatrzymać na moment, przyjrzeć kwiatom.
Ostatnio siałam nasiona wprost do gruntu – w tym roku w kwietniu wybrałam nagietka, motylka, słonecznika i różnego rodzaju aksamitki. Sieję przy płocie, przy krzewach, do pojemników i skrzynek zastanawiając się jednocześnie co z tego wszystkiego będzie -  mam nadzieję, że tak:

slow gardening, siwe nasion
nagietk

slow gardening, siew nasion
słoneczniczek

slow gardening, siew nasion
słonecznik


Jak na razie jest tak:

szachownica
szachownica

slow gardening, hortensja pnąca
hortensja pnąca

slow gardening, magnolia
magnolia

slow gardening, prace w ogrodzie
Zorro

slow gardening, pióropusznik strusi
paprocie

sobota, 16 kwietnia 2016

Nordic Walking - jak wyznaczyć nowe trasy na treningi

slow life

Nordic Walking łączy w sobie ruch na świeżym powietrzu, spotkania i rozmowy z ludźmi (którzy dzięki regularności spotkań stają się sobie coraz bardziej bliscy) oraz podziwianie przyrody zmieniającej się wraz z porą roku i pogodą. Jak jednak urozmaicić zajęcia? Dobrym pomysłem jest wyznaczenie nowych tras treningów:
·        Ruszamy z tego samego punktu spotkań lub ruszamy z innego, wcześniej umówionego miejsca
·        Zmieniamy trasę podczas regularnych zajęć lub umawiamy się na zajęcia dodatkowe
·        Trening trwa tyle co zwykle lub jest dłuższy/krótszy.

Osoba prowadząca grupę MUSI znać dokładnie trasę czyli wcześniej ją wyznaczyć i sprawdzić czy jest odpowiednia na daną porę roku. Często zdarza się, że trasą nie można przejść ponieważ np.: część szlaku została zalana, prowadzona jest wycinka drzew lub teren został ogrodzony. Nie wystarczy po prosu dobrze znać miejsce – trzeba wiedzieć dokładnie w którą ścieżkę skręcić i robić to bez zastanowienia i wątpliwości. Jeśli kończymy i zaczynamy w tym samym punkcie należy unikać poczucia „kręcenia się w kółko”.

Osoba prowadząca musi znać czas przejścia i uprzedzić o tym uczestników. Jeśli trening jest dłuższy niż zazwyczaj wszyscy powinni o tym wiedzieć. Osoby chętne mogą zawsze wziąć dodatkową wodę lub prowiant.
Jeżeli zaplanujemy spontaniczną wycieczkę wszyscy muszą być na to przygotowani.

nordic walking, nowe trasy














Ja, jako instruktor, prowadzący swoją grupę w terenie wiejskim:

·        Analizuję drogi rozchodzące się promieniście od miejsca spotkań, żeby w pełni wykorzystać różnorodność,
·        Łączę poszczególne fragmenty tras w ciekawy sposób dzięki czemu uczestnicy są zaciekawieni i czasem „nie wiedzą gdzie są”,
·        Znajduję ciekawostki przyrodnicze charakterystyczne dla danej pory roku i koło nich przechodzę, np.: kwitnące kosaćce na leśnych mokradłach, kwitnące drzewa owocowe itp. Zwracam na nie uwagę podczas marszu,
·        Dostosowuję się do pogody i warunków czyli unikam podmokłych miejsc po deszczu, całkowicie otwartych terenów w czasie upałów, zakrzaczonych odcinków pełnych komarów itp.,
·        Analizuję mapę okolicy przygotowując „treningi wyjazdowe” i później sprawdzam jak te miejsca wyglądają w rzeczywistości,
·        Zwracam uwagę na ciekawe i potencjalne miejsca w okolicy, kiedy jadę samochodem lub rowerem a później wracam do nich przygotowując nową trasę,
·        Wykorzystuję potencjał okolicy np.: sąsiedztwo miast-ogrodów, założenia parkowe, aleje zabytkowe, rezerwaty przyrody, parki ćwiczeń z przyrządami na dworze, bliskość parku krajobrazowego, rzeki oraz sadów.

Dzięki temu prowadzenie zajęć jest dla mnie niezwykłą mobilizacją wyzwalającą kreatywność, okazją do szczegółowego poznania okolicy i poszerzenia swojej wiedzy a przede wszystkim wielką przyjemnością i zabawą dla wszystkich.

piątek, 15 kwietnia 2016

Wizyta w pasiece - Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

Oto nasza ulubiona pasieka koło Konstancina-Jeziornej (położona wśród łąk pachnących nawłociami) gdzie pszczoły są hodowane bez użycia antybiotyków a miody aksamitne. Mam nadzieję, że wkrótce się tam wybierzemy po mały zapas miodów :D

Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka