piątek, 29 kwietnia 2016

Ogród na balkonie - od czego zacząć

slow life, ogród na balkonie - od czego zacząć
Skalnica (bylina) - kwitnie od V do VII; miejsce oświetlona lub lekko półcieniste
Zbliża się majówka – niektórzy wyjadą, inni zostaną w domu, ale dla wszystkich będzie to czas cieszenia się otaczającą nas przyrodą, która wreszcie pokazuje swoje piękno w pełnej krasie. Może założenie ogrodu na balkonie jest jakąś alternatywą? Czy wiemy od czego zacząć?

My też zawsze o tej porze roku kupujemy rośliny na nasz ganek na którym później jemy śniadania i chowamy się przed upałem. To łącznik między domem a ogrodem, coś pomiędzy. Skąpany w słońcu rano, kiedy najbardziej go potrzebujemy.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Wiejskie migawki (2)

slow life, blog

slow life, blog

slow life, blog


Kiedy chodzę na spacery ze swoim dzieckiem (te matczyne, czyli trochę monotonne, wyciszone, samotne i jedynie po tych trasach, gdzie można przedrzeć się z wózkiem) mijam tę potarganą plątaninę gałęzi, pnączy i śnieżnobiałych kwiatów. To są właśnie moje wiejskie migawki czyli obrazy, które pozostają w głowie na długo.

Świadomość, że płatki wkrótce opadną, pojawią się liście i cały ten koronkowy misz-masz przeobrazi się w nieprzebytą jednolitą gęstwinę sprawia, że takie obrazy stają się unikatowe.


Zostaję więc ze świadomością ulotności chwili, dzięki czemu staje się ona jeszcze bardziej wartościowa. „Nic dwa razy się nie zdarza”.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Cittaslow - inspiracje, jak polepszyć jakość swojego życia

cittaslow, Polska

Niewielu z nas mieszka w Cittaslow, ale zawsze można czerpać z tej idei wiele inspiracji i przenosić je w miejsce w którym się obecnie żyje. „Idea Cittaslow wywodzi się z ruchu Slow Food i narodziła się we Włoszech w 1998 roku. Rok później cztery włoskie miasteczka powołały do życia międzynarodowe stowarzyszenie Cittaslow. Pierwsze miejscowości z Polski przystąpiły do sieci „miast dobrej jakości życia” w 2006 roku dzięki czemu kilkanaście miesięcy później powołano Polską Krajową Sieć Miast Cittaslow”. W Polsce do Sieci należą (w chwili ukazania się tego tekstu):

Reszel, Biskupiec, Bisztynek, Lidzbark Warmiński, Murowana Goślina, Nowe Miasto Lubawskie, Lubawa, Olsztynek, Ryn, Barczewo, Dobre Miasto, Gołdap, Górowo Iławieckie, Kalety, Nidzica, Pasym, Rejowiec Fabryczny, Nowy Dwór Gdański, Bartoszyce, Prudnik, Działdowo, Lidzbark, Orneta.

Co oznacza nazwa Cittaslow? Jest to zlepek dwóch wyrazów: angielskiego „slow” czyli powolny i włoskiego „città” czyli miasteczko. W manifeście Cittaslow czytamy: 

Życie w jednym z miast SLOW, a także zarządzanie nim - to pewien sposób bycia, cecha charakterystyczna prowadzenia życia codziennego w sposób odmienny od tego dotychczas dominującego, tryb zwolniony, pewny, mniej gwałtowny, nie tak prędki i nastawiony na wydajność, ale bez wątpienia bardziej ludzki i ekologicznie poprawny, bardziej solidarny z obecnymi i przyszłymi pokoleniami, szanujący to, co lokalne, w świecie coraz bardziej globalnym i wewnętrznie skomunikowanym.

Teraz wyobraźmy sobie życie w miejscu gdzie ruch samochodowy jest ograniczony, tereny zielone i strefy tylko dla pieszych powiększone, gdzie popiera się miejscowe gospodarstwa rolnicze oraz sklepy, bazary i restauracje. Ludzie spacerują ulicami albo jeżdżą na rowerach, popijają kawę w kafejkach,  spotykają się ze sobą jak również komunikują za pomocą lokalnej strony internetowej.  Powstają nowe ławki, sadzi się drzewa, krzewy,  kwiaty i zakłada miniaturowe ogródki na balkonach,  niekiedy odbywają się festiwale kulinarne gdzie można zaopatrzyć się chociażby w lokalne smakołyki a w parkach organizuje się różnorakie turnieje. Ja bardzo bym tak chciała, a Wy?

Nasze codzienne realia, nie ma się co oszukiwać, wyglądają inaczej; nie chodzi przecież o to, żeby koniecznie żyć w takim miejscu, ale żeby żyć w ten sposób i potrafić znaleźć potencjał w miejscu, gdzie jesteśmy teraz. Jeżeli kochamy Barcelonę, nie musimy od razu się do niej przeprowadzać – możemy zacząć od wypicia wyśmienitej kawy w swoim własnym domu i posłuchania muzyki, która wprowadzi nas w odpowiedni nastrój.  

cittaslow, inspiracje


Każdy z nas mieszka w innym miejscu, więc nie istnieje recepta na jedno „mentalne” Cittaslow. Wystarczy usiąść (albo lepiej: przespacerować się) i pomyśleć co możemy zrobić, żeby poprawić własny komfort życia (nie mylić z wygodnictwem) i sprawić, żeby być bardziej obecnym tu i teraz skoro na razie nie mamy szans przeprowadzić się do wymarzonego Eldorado) poza tym tu, gdzie jesteśmy może być wystarczająco dobrze). 

 Spacer niezależnie od pory roku i pogody?

lepsza jakość życia

Rower zamiast samochodu?

jak poprawić jakość życia

Lokalne zakupy?

slow life, blog

Korzystanie ze wspólnej przestrzeni?

slow life


Korzystanie z miejscowych usług?

slow life

sobota, 23 kwietnia 2016

Bukiet 7 ziół - wyśmienita herbatka ziołowa



Ostatnio trafiłam na herbatkę ziołową Bukiet 7 ziół firmy POSTI (cena około 3 zł za 20 torebek). Herbatę czarną pijemy jedynie od czasu do czasu a ziołowe i owocowe na co dzień, więc dla urozmaicenia lubimy sobie wraz z rodziną poeksperymentować.

Po przeczytaniu informacji ze składem stwierdziłam, że jest bardzo ciekawie dobrany: kwiat lipy – 20%, ziele pokrzywy – 20%, ziele melisy – 15%, ziele rumianku pospolitego – 15%, owoc kopru włoskiego – 10%, ziele mięty – 10%, liście jeżyny – 10%. Nie ma tu dodatkowych aromatów  -  herbatka jest delikatna w smaku a zioła świetnie przenikają się nawzajem tworząc ciekawą kompozycję smakową.

Herbatki ziołowe można pić nie tylko na ciepło, ale również jako orzeźwiającą  lemoniadę. Przestudzić a następnie dodać miód i cytrynę. Pite regularnie przyczyniają się do relaksacji organizmu (melisa i lipa), wspierają prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego (koper włoski, mięta i rumianek) oraz wspomagają witalność organizmu (pokrzywa).

Kiedyś ludzie wiedzieli jak pomóc sobie naturalnie – nie mieli wyboru, byli uzależnieni od przyrody. Jeszcze nasi dziadkowie (a może pradziadkowie) wiedzieli jak korzystać z przyrody – kiedy ktoś miał jakiś problem przynoszono z lasu lub łąki odpowiednie zioła: na gorączkę, bóle brzucha czy biegunkę. Wiedza ta była gromadzona przez pokolenia a później tak szybko zaniknęła.

Lubimy to, co reklamowane, odpowiednio drogie (bo wtedy najwidoczniej wartościowe) i estetycznie opakowane. Mamy do takich produktów zaufanie (np.: do suplementów) bo często brak nam odpowiedniej wiedzy.

Medycyna konwencjonalna jest jak dotąd najbardziej skuteczna, ale można łączyć to, co nowoczesne z tym, co tradycyjnie, aby polepszyć jakość swojego życia na co dzień, kiedy jeszcze nie mamy zdrowotnego problemu.

Już teraz nie wypada nie używać w kuchni bazylii, oregano, tymianku czy mięty. Można zawsze poszerzyć tę listę o nowe gatunki i dołączyć je do naszej codziennej diety.

Nie zbieram dzikich ziół własnoręcznie (jeszcze nie) choć potrafię rozpoznać coraz więcej z nich. Hoduję je w ogrodzie lub kupuję gotowe mieszanki (często z odpowiednimi certyfikatami) w sklepach zielarskich – od czegoś trzeba zacząć. Może w tym roku uda mi się suszenie ziół zebranych we własnym ogrodzie? Już wyobrażam sobie aromatyczne wiszące pęczki.

lawenda
Poza tym, warto przyzwyczajać dzieci do ziołowego smaku i przekazywać tę „odzyskaną” krok po kroku wiedzę. Smacznie, zdrowo i tanio – czy nie o to chodzi?

środa, 20 kwietnia 2016

Mokka tradycyjna – przepis na idealną kawę na chłodne dni

mokka, przepis

Kwiecień jak wiemy „przeplata” – trochę zimy, trochę lata. Zapowiadają chłody, a kiedy już doświadczy się odrobiny ciepła i zdąży złapać pierwszą opaleniznę, informacja o -3°C w nocy potrafi zmrozić i przerazić. Co rano? Jak się ubrać? Jak przeżyć?

Proponuję przepis na tradycyjną mokkę z książki M. Ward, KAWA 100 PRZEPISÓW:

Na 4 porcje potrzebujemy:

½ szklanki gorzkiego kakao
½ szklanki cukru
2 szklanki gorącej, świeżo zaparzonej kawy
2 szklanki mleka
½ łyżeczki olejku waniliowego
½ szklanki ubitej śmietany kremówki
Zmielony cynamon
W rondelku mieszamy kakao z cukrem, dolewamy gorącą kawę i zimne mleko. Podgrzewamy, często mieszając, aż zacznie się gotować. Zdejmujemy z ognia i dodajemy olejek waniliowy. Przelewamy do kubków, dekorujemy z wierzchu bitą śmietaną i cynamonem.

Ja przygotuję tę kawę bez bitej śmietany dzięki czemu będzie lżejsza. Oczywiście kwestia upodobań.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Zanudzeni na śmierć przez POWERPOINTA – „death by PowerPoint”

W Sukcesie (nr 4/306) przeczytałam, że PowerPoint w takiej postaci, w jakiej go znamy odchodzi do lamusa zanudzając na śmierć odbiorców regularnych prezentacji w wielu firmach i na uczelniach. „Death by PowerPoint – w mniej lub bardziej udanym tłumaczeniu: śmierć za pomocą (lub przy użyciu) PowerPointa.”

Jacek Santorski mówi: „Dysponujemy badaniami, z których jasno wynika, że dokąd rozpowszechniły się w biznesie pewne standardy, czy w gruncie rzeczy bezrefleksyjnie powielane wzorce, powtarzane po sto razy bodźce, poziom wagi i zrozumienia takiego przekazu spadł. Żeby mózgi osób patrzących na ekran się nie wyłączyły, muszą zobaczyć coś innego niż to, co widziały setki razy.”

Paul Raplh napisał: „Niedawno zaczęto sugerować, że uniwersytety powinny zabronić używania PowerPointa, bo ogłupia studentów, a wykładowców czyni nudziarzami.”
Co w takim razie powinno robić się w zamian? Prowadzić dyskusje, zadawać pytania angażujące słuchaczy, prowadzić ćwiczenia grupowe, dać czas na przemyślenia/refleksje, prezentować niestereotypowe, unikatowe zdjęcia i inne materiały wizualne (w ograniczonej ilości)a przede wszystkim opowiedzieć historię i wspierać się rekwizytami.

Osobiście, bardzo spodobało mi się i wręcz rozbawiło to, że „pracownicy Amazona, chcąc przedstawić reszcie zespołu swoje pomysły, muszą przygotowywać czterostronicowe opowiastki czy narracje.”

Czyżby powrót do korzeni? Od razu przypomniał mi się inny tekst przeczytany w Zwierciadle jakiś czas temu:

„Nie bez przyczyny ludzie zawodowo związani z Internetem – pracownicy takich firm jak eBay, Google, Apple czy Yahoo – własne dzieci wysyłają do takich prywatnych szkół, jak Waldorf School of Peninsula, w których wszystko, co choć pośrednio związane z multimediami, jest zakazane. Przyszłe elity wirtualnego świata wzrastają zatem w otoczeniu zeszytów w linie, kredek, czarnych tablic i wydawanych w wersji papierowej książek. I z dala od smartfona!”

Czy już dostrzegasz te przyczyny?

niedziela, 17 kwietnia 2016

Kwiecień w ogrodzie a więc pora na siew do gruntu

slow gardening


Wiosna, ta prawdziwa – słoneczna, coraz cieplejsza i pełna optymizmu wyciąga mnie coraz częściej na spacer, na rower i do ogrodu. Nie mogę usiedzieć w miejscu i zachwycam się wszystkim wkoło. 

sobota, 16 kwietnia 2016

Nordic Walking - jak wyznaczyć nowe trasy na treningi

slow life

Nordic Walking łączy w sobie ruch na świeżym powietrzu, spotkania i rozmowy z ludźmi (którzy dzięki regularności spotkań stają się sobie coraz bardziej bliscy) oraz podziwianie przyrody zmieniającej się wraz z porą roku i pogodą. Jak jednak urozmaicić zajęcia? Dobrym pomysłem jest wyznaczenie nowych tras treningów:
·        Ruszamy z tego samego punktu spotkań lub ruszamy z innego, wcześniej umówionego miejsca
·        Zmieniamy trasę podczas regularnych zajęć lub umawiamy się na zajęcia dodatkowe
·        Trening trwa tyle co zwykle lub jest dłuższy/krótszy.

Osoba prowadząca grupę MUSI znać dokładnie trasę czyli wcześniej ją wyznaczyć i sprawdzić czy jest odpowiednia na daną porę roku. Często zdarza się, że trasą nie można przejść ponieważ np.: część szlaku została zalana, prowadzona jest wycinka drzew lub teren został ogrodzony. Nie wystarczy po prosu dobrze znać miejsce – trzeba wiedzieć dokładnie w którą ścieżkę skręcić i robić to bez zastanowienia i wątpliwości. Jeśli kończymy i zaczynamy w tym samym punkcie należy unikać poczucia „kręcenia się w kółko”.

Osoba prowadząca musi znać czas przejścia i uprzedzić o tym uczestników. Jeśli trening jest dłuższy niż zazwyczaj wszyscy powinni o tym wiedzieć. Osoby chętne mogą zawsze wziąć dodatkową wodę lub prowiant.
Jeżeli zaplanujemy spontaniczną wycieczkę wszyscy muszą być na to przygotowani.

nordic walking, nowe trasy














Ja, jako instruktor, prowadzący swoją grupę w terenie wiejskim:

·        Analizuję drogi rozchodzące się promieniście od miejsca spotkań, żeby w pełni wykorzystać różnorodność,
·        Łączę poszczególne fragmenty tras w ciekawy sposób dzięki czemu uczestnicy są zaciekawieni i czasem „nie wiedzą gdzie są”,
·        Znajduję ciekawostki przyrodnicze charakterystyczne dla danej pory roku i koło nich przechodzę, np.: kwitnące kosaćce na leśnych mokradłach, kwitnące drzewa owocowe itp. Zwracam na nie uwagę podczas marszu,
·        Dostosowuję się do pogody i warunków czyli unikam podmokłych miejsc po deszczu, całkowicie otwartych terenów w czasie upałów, zakrzaczonych odcinków pełnych komarów itp.,
·        Analizuję mapę okolicy przygotowując „treningi wyjazdowe” i później sprawdzam jak te miejsca wyglądają w rzeczywistości,
·        Zwracam uwagę na ciekawe i potencjalne miejsca w okolicy, kiedy jadę samochodem lub rowerem a później wracam do nich przygotowując nową trasę,
·        Wykorzystuję potencjał okolicy np.: sąsiedztwo miast-ogrodów, założenia parkowe, aleje zabytkowe, rezerwaty przyrody, parki ćwiczeń z przyrządami na dworze, bliskość parku krajobrazowego, rzeki oraz sadów.

Dzięki temu prowadzenie zajęć jest dla mnie niezwykłą mobilizacją wyzwalającą kreatywność, okazją do szczegółowego poznania okolicy i poszerzenia swojej wiedzy a przede wszystkim wielką przyjemnością i zabawą dla wszystkich.

piątek, 15 kwietnia 2016

Wizyta w pasiece - Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

Oto nasza ulubiona pasieka koło Konstancina-Jeziornej (położona wśród łąk pachnących nawłociami) gdzie pszczoły są hodowane bez użycia antybiotyków a miody aksamitne. Mam nadzieję, że wkrótce się tam wybierzemy po mały zapas miodów :D

Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

Tęczowa Pasieka

czwartek, 14 kwietnia 2016

Pszczoły i ule w mieście a miód w kuchni

lemoniada


Z czym kojarzy Wam się miód w kuchni? Dodatkiem do herbaty, lemoniadą, mazurkiem a może sosem? Czy używacie go na co dzień? Może za przykładem Kubusia Puchatka przechowujecie w spiżarni dwanaście garnczków?  Co myślicie o ulach w mieście?
Z pszczołami sprawa wydaje się być prostsza: „jeśli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki znam, to ten, że się jest pszczołą”.
Mimo to, że pszczoła kojarzy się przede wszystkim ze słoikiem złotego miodu na stole w kuchni to tak naprawdę nie da się przecenić zapylającej roli pszczoły miodnej i innych pszczół. W naszych warunkach klimatycznych dzięki nim na stoły trafia 90% plonów owoców czy warzyw. Zapylanie dotyczy  również wielu innych roślin uprawnych i naturalnych.  Pszczoły po prostu muszą istnieć bo nie da się ich niczym zastąpić – pośredniczą  w zapylaniu roślin od kilkudziesięciu milionów lat i często konkretny gatunek pszczoły, jak dobrze dopasowany klucz do zamka, odpowiada jednemu rodzajowi kwiatów.

Nic więc dziwnego, że o pszczołach i ich zagrożeniach mówi się coraz więcej i że coraz częściej ule trafiają do miast. Trend ten można zauważyć chociażby w Paryżu, Kopenhadze czy Bostonie. Polskie miasta również mogą poszczycić się ulami i hotelami dla dziko żyjących pszczół (są to specjalne konstrukcje wykonane z naturalnych materiałów: drewna, słomy, trzciny oraz gliny). Powstają one na dachach hoteli oraz domów, okolicach parków, ogrodów,  zielonych skwerów, w ogrodach botanicznych i ogrodach działkowych. W ten właśnie sposób pasieki i pszczoły miodne trafiły z lasów gdzie pierwotnie zamieszkiwały naturalne dziuple (których w licznych starych drzewach nie brakowało) do miast. Może więc widok małych drewnianych, często niebieskich lub żółtych domków w przestrzeni miejskiej stanie się niedługo czymś jak najbardziej naturalnym?  

domek dla owadów zapylających
Domek dla owadów zapylających

Należy pamiętać również o tym, że miód pszczół miejskich nie różni się niczym pod względem walorów smakowych czy zdrowotnych od miodu produkowanego na wsi; pszczoły mają naturalną zdolność do oczyszczania go z metali ciężkich.

pszczoły w mieście
Miód można  nazwać „złotym lekiem” gdyż jest on „dobry na wszystko”. Zawiera w sobie ponad 60 składników niezwykle ważnych dla organizmu człowieka. Jest nieocenionym lekiem na przeziębienie, chrypkę czy zapalenie gardła. Na kaszel pomaga domowa mikstura przygotowana z łyżeczki miodu zmieszanego z łyżeczką drobno posiekanego tymianku. Miód jest również doskonałym środkiem napotnym, ma właściwości przeciwbakteryjne, pomaga goić rany, działa uspokajająco i zmniejsza napięcie nerwowe, odnawia siły i sprawia, że mózg pracuje bardziej intensywnie (to efekt działania glukozy która jest głównym paliwem dla komórek mózgu, i acetylocholiny – neurohormonu, który usprawnia przesyłanie sygnałów między komórkami nerwowymi) więc warto go skosztować przed pracą lub szkołą. Poprawia i normalizuje obraz morfologiczny krwi i jest środkiem wspomagającym leczenie wątroby i dróg żółciowych.

Nie sposób wymienić wszystkich walorów miodu, ale warto poznać różne jego  gatunki gdyż charakteryzują się innymi właściwościami leczniczymi, konsystencją i smakiem. Warto próbować, smakować i doceniać przez cały rok gdyż tylko regularne, całoroczne spożywanie miodu (1 łyżeczka dziennie) przysłuży się naszej odporności i zadziała jak „szczepionka” na wiele chorób. A wszystkie gatunki miodów poprawiają naszą odporność (pod warunkiem, że go nie „przegrzejemy” -  w wysokiej temperaturze traci swoje terapeutyczne właściwości).

Tylko gdzie miody kupować? Nie kupujmy w marketach, które mają produkty firm nie dbających o ich jakość, sprzedające mieszanki różnych miodów sprowadzanych z wielu krajów i nieprawidłowo przechowywane.

Kiedyś miód był kupowany bezpośrednio u pszczelarza i warto jest kontynuować ten zwyczaj. Poszukaj koło siebie pszczelarza lub pasiekę gdzie  zaopatrzysz się w miody. Warto się trochę rozejrzeć po okolicy i dla własnej i dziecka ciekawości wybrać się do pasieki , żeby obejrzeć ją trochę „od środka”: wirówki, plastry, masa woskowa i podkurzacz to codzienność pszczelarza, którą ciekawie jest poznać. 

wtorek, 12 kwietnia 2016

Siew nasion - od czego zacząć

siew nasion
Nagietek
Kiedy kilka lat temu stałam się po raz pierwszy w życiu posiadaczką ogrodu nie bardzo interesował mnie siew nasion, pielenie i pielęgnacja roślin a byliny ozdobne wsadzałam spontanicznie, bez ładu i składu. 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Bratki - proste i tanie kompozycje na balkon (i nie tylko)

kompozycje kwiatowe, bratki


Bratki można spotkać w sklepach ogrodniczych i kwiaciarniach praktycznie od marca. Te drobne kwiatki o intensywnych kolorach stanowią najprostszy i dający pełną satysfakcję element kompozycji w pojemnikach, gdyż wydają obficie jedne pokolenie kwiatów za drugim od wiosny do jesieni. Bratki wymagają jednak troski, kwitną bowiem obficie pod warunkiem, że zwiędłe kwiaty usuwane są skrupulatnie, najlepiej codziennie.

piątek, 1 kwietnia 2016

Przyroda w kwietniu - ciekawostki

Znamy dobrze nasz kawałek oswojonej przestrzeni - często ta sama utarta droga przechodzona w tę i z powrotem milion razy: znajome płoty, chodniki, skwerki, sklepy, drogi i drzewa. Właśnie w takim krajobrazie najtrudniej jest odnaleźć zachwyt i wyostrzyć spragnione nowych bodźców zmysły. Spacery przez swoją monotonię automatycznie przeistaczają się  w wędrówki wewnętrzne - nasze myśli zaczynają bezwiednie krążyć po ścieżkach umysłu (równie wydeptanych)...

slow life, blog